śródziemnomorskie niebo na talerzu

Poznaliście już restaurację Albenca? Ja pamiętam ją z czasów, kiedy była nastawiona głównie na kuchnię hiszpańską i miło wspominam smaki, z którymi się tam spotkałem. Po rozszerzeniu kulinarnych horyzontów o kuchnię śródziemnomorską jest jeszcze lepiej, zwłaszcza, że dało to większe pole do popisu dla kucharza. Dla mnie bomba – pisze Marcin Ceran, bloger kulinarny

Marcin Ceran
Autor bloga Pojedzone.pl, obecnie mieszkaniec Katowic, etatowy programista w branży e-commerce i gastroturysta po godzinach. Nie boi się żadnego wyzwania kulinarnego i chętnie odkrywa nowe smaki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Porozmawiajmy więc o nowościach, bo na talerzach w Albence dzieje się naprawdę wiele.

ZUPĄ W JESIENNĄ CHANDRĘ

Pierwsza z nich, dyniowy krem z mulami, to znakomita odpowiedź na jesienną chandrę. W tej rozgrzewającej zupie poza dynią i rozpływającymi się w ustach mulami, odnajdujemy smaki pomarańczy, imbiru, a gdzieś w tle nutkę selera. Pikanterii dodaje peperoncino, ale bez obaw – razem z imbirem rozgrzewa, nie pali. Fani owoców morza będą przeszczęśliwi!

Kolejna nowość wśród zup to Ribollita – toskańska zupa fasolowa. To jedno z najbardziej znanych dań dla tego regionu Włoch. To charakterystyczne danie dla tzw. cucina povera, do którego przyrządzenia, oprócz fasoli, wykorzystuje się kapustę i inne warzywa. W odróżnieniu od dyniowego kremu jest tutaj spokojniej, ale to nie znaczy, że gorzej! Delikatny smak to zasługa dobrze ugotowanych warzyw. Całą kompozycję spina zaś przypieczona grzanka – idealna do chrupania. Nigdy nie byłem fanem zup warzywnych, ale w Albence zjadłem cały talerz. Aha, zapomniałbym – zupa jest w pełni wegańska!

KRÓLESTWO NA TALERZU

Teraz czas na konkrety, czyli dania główne. Na pierwszy rzut polędwica z dorsza. Podawana jest z krokiecikiem ziemniaczanym z kurkami oraz gołąbkiem z czarną soczewicą. Na talerzu znajduje się jeszcze rybny demi glace, który potęguje smak i aromat naszego głównego bohatera – dorsza. A skoro o dorszu mowa – jest po prostu idealnie przyrządzony i rozpływa się w ustach. Obiadowy król? Myślę, że można go tak określić. To bardzo dobrze zbilansowane danie, które zaskarbi sobie miłość wielu osób.

Skoro ogłosiłem już króla, to czas na królową – pierś z kaczki. Podana jest z sosem wiśniowym i jabłkiem marynowanym w winie. Dodatkowo, znajdziemy tu akcent w postaci dyniowych gnocchi. Pierś jest przesmaczna, idealnie przygotowana, mięciutka i soczysta. Znakomicie współgra z sosem i włoskimi kluseczkami. Jabłko, które na talerzu wygląda jak brzoskwinia dodaje ciekawego smaczku.

A NA KONIEC… ROZPUSTA!

Słodką kulminacją jest sernik chałwowy. Serwowany na zimno, ale za to z gorącym sosem malinowym i dodatkiem rokitnika oraz kruszonką z ciastek oreo. Rozpusta!