Pan Filiżanka i tajemnice śląskiej porcelany

Jarmark staroci w Bytomiu. Wśród tysięcy poszukujących ciekawostek, skarbów i prawdziwych białych kruków jest Andrzej Oleński. Handlarze znają go od lat i liczą się z jego zdaniem. To jeden z największych w Polsce kolekcjonerów filiżanek.

Rozmawia: Łukasz Respondek
Zdjęcia: Paweł Szałankiewicz

Andrzej Olesiński
Z wykształcenia inżynier konstruktor. Obecnie emeryt. Miłośnik karawaningu i kolekcjoner filiżanek. W jego zbiorach znajduje się ponad siedemset filiżanek. Większość można oglądać w Pocysterskim Zespole Klasztorno-Pałacowym w Rudach, spora część wyeksponowana jest w mieszkaniu kolekcjonera w Bażantowie. Do Enklawy Kryształowej przeniósł się z Koszutki.

Łukasz Respondek: Pija pan kawę ze swoich filiżanek?
Andrzej Oleński: Nie, w ogóle ich nie używam. Są bardzo delikatne i trzeba uważać, żeby ich nie uszkodzić. Na moją kolekcję składają się z filiżanki najlepszych producentów z kilkudziesięciu krajów – z Europy, oraz z innych zakątków świata: w tym Meksyku i z Brazylii. Wśród prawdziwych perełek porcelanowej pomysłowości są m.in. specjalne filiżanki dla wąsacza i dla palacza.

Pamięta pan tę pierwszą filiżankę?
Tak naprawdę nie było „tej pierwszej filiżanki”. Miłość do porcelany odziedziczyłem po matce. Po tym, jak przenieśliśmy się z przedwojennej Warszawy do Katowic, kolekcja rosła – mama kupowała porcelanę od Niemców, którzy stąd wyjeżdżali. Po latach, kiedy z bratem opuszczaliśmy rodzinny dom, mama dała nam po dwanaście filiżanek. Brat zatrzymał się na kolekcji liczącej bodaj czternaście sztuk, a ja… zacząłem odwiedzać targi staroci i przywozić filiżanki z licznych podróży przyczepą. I tak filiżanki zbieram do dziś.

W XIX w. porcelana była dosyć droga i świetnie nadawała się na prezent. Wówczas zaczęto na niej drukować życzenia. Na przykład z okazji ślubu czy urodzin. Filiżanek z dedykacją jest jednak bardzo niewiele, bo ich produkcja nie była łatwa

Podczas naszego spaceru na jarmarku w Bytomiu widziałem filiżanki warte nawet 1200 zł! Od czego zależy wartość filiżanki?
To może być naprawdę kosztowne hobby. Niewątpliwe najdroższe są najstarsze filiżanki. Pierwszą porcelanę w Europie wyprodukowano w 1709 roku w Miśni. To właśnie wyroby z tamtejszej fabryki są obecnie wyceniane najwyżej. Określenie daty produkcji jest jednak bardzo trudne. Służą do tego katalogi, które pozwalają na ustalenie, kto i kiedy wyprodukował dany egzemplarz.

Które filiżanki zbiera pan najchętniej?
Te o wyjątkowym kształcie oraz te z dedykacją. W XIX w. porcelana była dosyć droga i świetnie nadawała się na prezent. Wówczas zaczęto na niej drukować życzenia. Na przykład z okazji ślubu czy urodzin. Mam kilka filiżanek, które pozwalają zidentyfikować zarówno osobę obdarowaną, jak i tę, która wręczyła niebanalny prezent. Filiżanek z dedykacją jest jednak bardzo niewiele, bo ich produkcja nie była łatwa. Obecnie mam w swojej kolekcji także sporo śląskiej porcelany – pochodzącej zwłaszcza z kilkunastu bardzo dobrych wytwórni z Dolnego Śląska.Sporą część pana zbiorów można też oglądać w Bażantowie.

Jak udało się panu dostosować mieszkanie do takiej ekspozycji?
Na początku miałem u siebie sto filiżanek – teraz kolekcja, którą mam w domu liczy już ponad dwieście sztuk. Przy wyborze mieszkania to był podstawowy problem, który dodatkowo połączył się z moim staroświeckim przekonaniem, że gości nie można przyjmować w kuchni. Enklawa Kryształowa daje możliwość dowolnej aranżacji wnętrza, a indywidualne potrzeby można sygnalizować już na etapie projektowym. W związku z tym, wybrałem sobie mieszkanie, w którym można było postawić ścianę oddzielającą kuchnię od pokoju. Właśnie na tej ścianie umieściłem moje filiżanki.

Enklawa Kryształowa to mieszkania dla seniorów. Budynki Enklawy są dostosowane do potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych. Każdy z mieszkańców jest właścicielem swojego mieszkania i sam decyduje o wszystkich swoich sprawach, dysponując czasem według własnego uznania. Kryształowa zapewnia pełną prywatność i samodzielność, a udogodnienia i serwis podwyższają komfort życia.

Rozmawia pan z sąsiadami o swoich filiżankach?
Mam nawet pseudonim: „Pan Filiżanka”. Zdarzało się, że pokazywałem moją kolekcję w mieszkaniu sąsiadom, ktoś przyniósł filiżankę, by dowiedzieć się więcej na jej temat. Dwukrotnie wraz z sąsiadami pojechaliśmy też do Pocysterskiego Zespołu Klasztorno-Pałacowego w Rudach, ponieważ chcieli zobaczyć całą kolekcję.