Opowieść o talentach

Od kwietnia 2012 roku kościół ewangelicko-augsburski w Bytomiu i część budynków należących do jego zespołu stoją puste. Wszystko przez gigantyczne szkody górnicze, które zagrażały bezpieczeństwu wiernych. Sąd zasądził 26 mln zł odszkodowania na remont ośmiu budynków należących do parafii w tym m.in. głównego obiektu sakralnego i domku Matki Ewy. Osobą, która zawalczyła o nowe życie dla dziedzictwa Ewy von Tiele-Winckler – słynnej dobrodziejki ubogich, bezdomnych i starców, jest ks. Jan Kurko.

Rozmawia: Łukasz Respondek
Zdjęcia: Paweł Szałankiewicz

Ksiądz Jan Kurko
Od 2008 roku proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Bytomiu-Miechowicach. Wcześniej, przez sześć lat wikariusz w parafii ewangelickiej w Skoczowie. Absolwent religioznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, a także Technikum Górniczego. Miłośnik dzieł sztuki.

Łukasz Respondek: Ksiądz, menadżer, administrator, a także… górnik. Chyba nie przypuszczał ksiądz, że wiedza zdobyta w technikum górniczym kiedykolwiek przyda się w pracy duszpasterskiej.
Ks. Jan Kurko: Technikum górnicze dało mi wiedzę o tym, czym są szkody górnicze i jakie są ich rodzaje. Natomiast czymś zupełnie nowym było występowanie w imieniu parafii o odszkodowania z tego tytułu. Jako górnik miałem dość duże zaufanie do kopalni, jeżeli chodzi o fachowość i uczciwość. Jednak przeciągające się terminy zmusiły mnie do zweryfikowania tego oglądu. Przełomowym momentem była sytuacja z budynkiem Starej Ostoi, gdy kopalnia odrzuciła kosztorys, który przygotowaliśmy w oparciu o program prac konserwatorskich. Stworzyła własny, zupełnie ignorując fakt, że obiekt jest wpisany do rejestru zabytków.

I miarka się przebrała?
Wtedy – w 2011 roku – podjęliśmy współpracę z jedną z katowickich kancelarii i wszystkie sprawy trafiły na drogę sądową. Nie jestem specjalistą z zakresu budownictwa i kosztorysowania – biegli sądowi oceniali, jaki jest rozmiar szkód i jakie powinniśmy otrzymać odszkodowania. Kiedy już udało nam się zamknąć temat na etapie procesowym, pojawił się problem egzekucyjny. Okazało się, że chociaż na przedsiębiorcy górniczym ciąży obowiązek naprawy szkody, to wszystkie wyroki – poza tymi kwotowymi – leżały nietknięte i parafia musiała przeprowadzać je przez procedurę wykonania zastępczego.

Wygląda jednak na to, że wszystko dla parafii zakończyło się pomyślnie. Jej teren to teraz wielki plac budowy.
Budynki powoli wracają do życia. Kończy się trudny czas prac budowlanych, które przynosiły niemało niespodzianek, ponieważ wielu rzeczy w remontowanych obiektach nie było widać gołym okiem. Udaje się zrealizować cel, który sobie postawiliśmy – budynki, które przez lata nie funkcjonowały i z powodu szkód górniczych były zamknięte, będą służyć nie tylko parafii, ale też miastu i społeczeństwu.

Dziedzictwo Matki Ewy
Ostoja Pokoju to zespół budynków zlokalizowanych w Bytomiu-Miechowicach, w których diakonisa Matka Ewa – Ewa von Tiele-Winckler – na przełomie XIX i XX w. stworzyła ośrodek charytatywny z domem opieki, ochronkami, szkołą pielęgniarską, szpitalem i kościołem. Do dziś zachowała się jedynie część rozległego kompleksu utworzonego przez Matkę Ewę. Wśród zabytkowych budynków znajdują się: zbudowany w latach 1896-98 neogotycki kościół, stara plebania, Domek Matki Ewy, budynek Ciszy Syjonu i Starej Ostoi.

Dobrym przykładem jest dawny budynek mieszkalny sióstr, gdzie odbywały się także spotkania ewangelizacyjne – Cisza Syjonu. Ten zabytkowy obiekt został wyremontowany dzięki środkom unijnym, a teraz jest wykorzystywany przez różne podmioty i organizacje.
W uruchomionej po remontach w 2015 r. Ciszy Syjonu funkcjonuje centrum działania pedagogów, którzy pracują w Bytomiu od 7 lat. Odbywają się tu koncerty, sala jest też bezpłatnie użyczana na różne spotkania czy szkolenia. W nowym roku po remoncie zostanie uruchomiony budynek Starej Ostoi – powstanie tam centrum aktywności seniora. Dla starszych osób już od ponad czterech lat prowadzimy zresztą regularne cykle spotkań. W zdecydowanej większości uczestniczą w nich osoby spoza parafii. Kolejnym obiektem, który będzie tętnił życiem jest Domek Matki Ewy – muzeum, odwiedzane przez krajowe i zagraniczne wycieczki. W tym roku chcemy zakończyć też remont kościoła, który był zamknięty z powodu szkód górniczych od 2 kwietnia 2012 r. Cieszę się, że remontując nasze obiekty parafialne, czynimy piękniejszą część Bytomia, część Śląska, część Polski.

Muzeum, świątynia, zespół obiektów parafii, tworzący szlak Matki Ewy – tutaj chyba nikt nie zapomniał o dziedzictwie tej wyjątkowej osobowości przełomu XIX i XX w. – Ewy von Tiele-Winckler.
Matka Ewa to dla nas niesamowita inspiracja do działania. Chcemy, żeby w obiektach, które ona wybudowała służono pomocą i wsparciem drugiemu człowiekowi. Pieniądze, które pozyskujemy z Unii Europejskiej i z tytułu odszkodowań za szkody górnicze, są wydawane nie tylko na przywrócenie dawnego blasku Ostoi Pokoju, ale również pierwotnych funkcji obiektom – tak, by znów służyły pomocą bliźniemu. Dla nas bardzo istotna jest otwartość na drugiego człowieka. To miejsce nigdy nie było nastawione tylko na ewangelików. Zawsze liczył się człowiek, jego potrzeby i to, w jaki sposób jesteśmy w stanie na nie odpowiedzieć. Tak samo pomagano tu luteranom, katolikom i Żydom. Dlatego teren parafii jest dostępny dla wszystkich. Każdy może tu przyjść.

Chcemy, żeby w obiektach, które wybudowała Matka Ewa służono pomocą i wsparciem drugiemu człowiekowi. Pieniądze, które pozyskujemy z Unii Europejskiej i z tytułu odszkodowań za szkody górnicze, są wydawane nie tylko na remonty, ale również na pomoc bliźniemu.

W ten sposób rozwija się społeczeństwo obywatelskie. Widać to szczególnie na przykładzie projektów realizowanych z pedagogami ulicy.
Praca z dziećmi była jedną z głównych zasług Matki Ewy. Bardzo chcieliśmy, żeby działalność wychowawcza i pedagogiczna na nowo rozwijała się w tym miejscu, dlatego w 2009 roku ściągnęliśmy dwójkę pedagogów. To była zupełnie nowa idea – praca nie w klasie czy świetlicy, ale w naturalnym środowisku dzieci: na podwórkach, placach zabaw, przy domach. Nie każdego można przekonać do takiego stylu pracy, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nam się udało. Pomogliśmy już wielu młodym ludziom. Jesienią rozpoczniemy realizację kolejnego projektu unijnego.

Również tym chłopakom z Bobrka, którzy podpalili kościół? (W 2014 roku dwóch chłopców nieumyślnie podpaliło drewnianą świątynię ewangelicką, którą po pożarze trzeba było rozebrać. Ksiądz Kurko bronił wówczas młodocianych sprawców, zabiegając o to, aby uniknęli kary – przyp. Red.).
Obaj chłopcy byli członkami grupy prowadzonej przez naszych pedagogów. Ciągle mamy z nimi kontakt. Paradoks jest taki, że to podpalenie dla jednego i drugiego stanowiło ważny punkt odniesienia – pokazało, że czyny mają swoje konsekwencje. Konsekwencje okazały się dotkliwe, ale jest szansa, że cała ta sytuacja trwale odmieni ich życie. Trzeba sobie też jasno powiedzieć: z takiego środowiska, w jakim obracali się chłopcy, trudno się wyrwać. Poza tym, niespecjalnie jest gdzie. Z mojej perspektywy, taka praca z dziećmi i młodzieżą, to walka o jednostki. Cieszą nas każde sukcesy podopiecznych, którzy wracają do nas i chwalą się, że gdyby nie praca streetworkerów, to nie skończyliby szkoły, nie weszliby na właściwą drogę.

Chłoną ewangelicki etos pracy?
Na żadnym etapie naszej pracy kościelność nie jest ani narzucana, ani podkreślana. My tylko spotykamy się w miejscu, gdzie jest kościół. Oczywiście, zawsze można do niego wejść, ale z mojej perspektywy, to zawsze strefa wolności. W żaden sposób nie jest to obowiązek czy przymus. Ja właśnie tak znalazłem się w kościele i bycie w nim właśnie tak traktuję.

Z jednej strony zajmujecie się dziećmi, a z drugiej seniorami. Społeczeństwo się starzeje i nie ma wątpliwości, że ten kierunek jest słuszny. Parafia prowadzi dom opieki, który słynie z tego, że jest najtańszy na Śląsku.
Jest na pewno jednym z tańszych. Po wojnie, kiedy większość parafialnego terenu została uwłaszczona, a nasza działalność duszpasterska i religijna mocno ograniczona, musieliśmy sobie radzić na wszelkie możliwe sposoby. Parafia i działalność wspierająca seniorów zostały przeniesione do budynku Starej Ostoi. W 1995 roku, dzięki pieniądzom, które udało się pozyskać ks. bp. Rudolfowi Pastusze, ówczesnemu proboszczowi naszej parafii, wybudowano Ewangelicki Dom Opieki Ostoja Pokoju. Najpierw dla 57 osób, a od 2011 roku dla 77 osób. Podjęliśmy decyzję o przeznaczeniu odszkodowania za szkody górnicze na budowę nowego obiektu, po to, aby nasi seniorzy mogli żyć i funkcjonować w komfortowych warunkach. Wracając natomiast do kosztów, to staramy się, aby odzwierciedlały faktyczne potrzeby utrzymania tego obiektu, ale były też jednymi z niższych w województwie.

Część budynków, w tym budynek Elim, została przeznaczona na samodzielne mieszkania dla seniorów. Tworzeniu tych miejsc towarzyszył ten sam sposób myślenia o seniorach, co w przypadku Enklawy Kryształowej.

 

To myślenie o seniorach i działanie na ich rzecz jest bardzo podobne do tego, które jest realizowane w Bażantowie.
Mamy tam dom opieki, ale też mieszkania z serwisem dla osób starszych. Kolejne obiekty, które udało nam się wyremontować – m.in. budynek Elim, zostały przeznaczone na samodzielne mieszkania dla seniorów. Ich standard i logistyka może nie są tak wysokie, jak w Enklawie Kryształowej, ale odzwierciedlają ten sam sposób myślenia o seniorach i o tworzeniu przyjaznych im stref. Cała przebudowa jest zresztą prowadzona w taki sposób, aby zlikwidować wszystkie bariery architektoniczne. Do budynku Starej Ostroi zostanie dobudowany podnośnik umożliwiający podjazd wózkom, wszystkie alejki są bezpieczne, a w strefie zieleni, która ma ponad 2 hektary, osoby starsze mogą spędzać czas w ciszy i spokoju.

Jak zatem tworzyć przyjazne seniorom przestrzenie?
Trzeba to robić już na etapie planowania urbanistycznego. Ciekawą teorię słyszałem w Niemczech. Mówiono tam o strefie 1 kilometra – senior, w promieniu takiej właśnie odległości powinien mieć dostęp do miejsc, które zaspokajają jego wszystkie potrzeby. I jak się okazuje, nasz dom pomocy, pod tym względem jest idealnie zlokalizowany. W pobliżu są dwa kościoły, katolicki i ewangelicki, przystanek komunikacji miejskiej, sklepy i park, który mam nadzieję już wkrótce zostanie zrewitalizowany.

Cenne know-how
Nowy Dom Pomocy Społecznej w Bytomiu-Miechowicach wybudowała spółka Millenium Inwestycje. Wiedza i doświadczenie, jakie nabył deweloper Osiedla Bażantowo podczas tworzenia mieszkań dla seniorów w Enklawie Kryształowej, Domu Opieki dla Osób Starszych Senior Residence w Katowicach oraz gdańskiego Centrum Opieki Serenus, posłużyły przy budowie bytomskiego DPS. Współpraca z ks. Janem Kurko, Waldemarem Pawłowskim – dyrektorem Ostoi Pokoju oraz dr inż. arch. Anną Szewczenko z Politechniki Śląskiej zaowocowała stworzeniem nowoczesnego i funkcjonalnego obiektu opieki geriatrycznej.

Czuje się ksiądz duszpasterzem, czy raczej menadżerem?
Niestety, obecnie w większym stopniu jestem menadżerem i administratorem. Rzeczywistość, którą tutaj zastałem, wymusiła na mnie wcielenie się w taką rolę. Obawiam się, że gdybyśmy jakiś czas temu próbowali odwrócić te proporcje, to obecnie parafia, Ostoja Pokoju i całe dziedzictwo Matki Ewy byłyby w ruinie. Dziś wiele osób z zaciekawieniem i przekorą pyta mnie, co będę robił, kiedy te wszystkie remonty się zakończą. Wtedy mam gotową odpowiedź: wreszcie będę księdzem.

 

DPS dostępny i bezpieczny
Mówi Ireneusz Wasiewicz, architekt Millenium Inwestycje, projektant DPS w Bytomiu-Miechowicach

Projekt Domu Pomocy Społecznej w Bytomiu-Miechowicach to złożone przedsięwzięcie – głównie poprzez uwarunkowania, jakie narzuca lokalizacja. Na terenie parafii znajduje się kompleks zabytkowych budynków z XIX i XX w., w tym m.in. kościół w stylu neogotyckim. Co więcej, to teren ogromnych szkód górniczych.

Nowo projektowany budynek DPS musiał stanowić odpowiedź na agresywne środowisko sejsmiczne oraz na sąsiedztwo strefy konserwatorskiej z obiektami zabytkowymi. Dlatego zdecydowaliśmy się połączyć prostą modernistyczną bryłę budynku, wykończoną tradycyjnym klinkierem z nietypowym, trzyspadowym dachem mansardowym nawiązującym pokryciem z blachy do dachu pobliskiego kościoła. Zadbaliśmy przede wszystkim o funkcjonalność i dostępność budynku. Na parterze zaprojektowaliśmy ogólnodostępne pomieszczenia, a na pozostałych trzech piętrach – jedno-, dwu- i trzyosobowe pokoje dla 84 mieszkańców wraz z pomieszczeniami związanymi z opieką nad pensjonariuszami.

Z myślą o osobach z demencją stworzyliśmy korytarze I i II piętra – połączone ze sobą, tworzące jednokierunkową pętlę spacerową. Aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom, zdecydowaliśmy się na zastosowanie systemu przywoławczego oraz monitoringu dużej rozdzielczości. Istotnym elementem projektu była także oddziałująca na mentalną sferę pacjentów kolorystyka wnętrz.Bardzo ważna dla funkcjonowania domu była możliwość dostępu mieszkańców do przestrzeni zewnętrznych. Dlatego ukształtowanie otoczenia oraz wnętrza domu umożliwia mieszkańcom poruszanie się bez barier.

Dzięki zastosowaniu windy do przewozu osób na wózkach oraz osób leżących, a także ciągów pieszych wyposażonych w ergonomiczny układ poręczy, mieszkańcy mogą swobodnie przemieszczać się po budynku, tarasach zlokalizowanych przy pokojach pobytu dziennego oraz korzystać z ogrodu. Część ogrodową tworzą piękne stare drzewa, utwardzone kostką brukową tarasy ziemne i ścieżki w formie heksagonalnej. W ogrodzie stworzyliśmy też zamykaną strefę bezpieczną w kształcie elipsy dla mieszkańców cierpiących na demencję.