Na właściwych torach?

Z Marcinem Krupą, prezydentem Katowic wsiadamy do tramwaju i rozmawiamy o przyszłości komunikacji publicznej w mieście. Liczba miejsc parkingowych w śródmieściu rośnie, ale z tymi wolnymi jest zupełnie odwrotnie. Najwyższa pora skierować komunikację na właściwe tory. Kiedy szybki tramwaj dojedzie do Bażantowa? Tu wciąż brakuje konkretów.

Rozmawia: Bartłomiej Wnuk
Zdjęcia: Paweł Szałankiewicz

Marcin Krupa
Prezydent Katowic od 2014 roku. Wcześniej radny Rady Miasta w Katowicach, a w latach 2010-2014 – wiceprezydent Katowic odpowiedzialny m.in. za rozwój systemów transportowych, planowanie przestrzenne oraz budownictwo. Z wykształcenia inżynier transportu, był również adiunktem na Politechnice Śląskiej. Mąż Joanny, tata Martyny i Błażeja. Prywatnie fan motoryzacji i muzyki, jeździ na motocyklu i gra na klawiszach oraz na harmonijce ustnej.

PLACE: Liczba miejsc parkingowych w śródmieściu rośnie, ale z tymi wolnymi jest zupełnie odwrotnie. Jak zamierza pan oswajać katowiczan z myślą, że naszą przyszłością jest komunikacja publiczna i to ona, a nie samochody, zapewni nam bezstresową i wygodną podróż?
Marcin Krupa: Jestem przekonany, że jeśli komunikacja publiczna będzie komfortowa, bezpieczna oraz dostępna, stanie się atrakcyjną alternatywą dla podróży samochodem. Choć dziś weszliśmy w fazę realizacji największych inwestycji, to prawdziwe wyzwanie upatruję w tym, by przekonać osoby podróżujące samochodem do korzystania z komunikacji publicznej. Jeśli ktoś kilka razy na własnej skórze przekona się, że tramwajem dojechał do centrum 20 minut szybciej niż autem, to być może zdecyduje się częściej tak przemieszczać. Oszczędzi czas, paliwo, a w mieście zmniejszy się hałas i emisja spalin. W takiej sytuacji można mówić o biznesowym modelu win-win.

Część mieszkańców z różnych względów nigdy nie przesiądzie się z samochodu do autobusu czy tramwaju.
Transport zrównoważony to taki, który jest przyjazny dla wszystkich uczestników ruchu: kierowców, rowerzystów, użytkowników komunikacji publicznej. Patrząc na zakres prowadzonych prac, mówimy o prawdziwej rewolucji transportowej, która dokona się w perspektywie 2-3 lat.

IMG_5945
Gdyby na południe Katowic dojeżdżał obiecany szybki tramwaj, pewnie widzielibyśmy w nim zadowolonych mieszkańców i nikt nie rozmawiałby o braku obiecanego łącznika pomiędzy ulicami Szarych Szeregów i Bażantów. A tymczasem nie ma ani tramwaju, ani łącznika, ani… centrów przesiadkowych. Przetarg na budowę drogi ogłoszono w 2016 r. Jeszcze rok temu zapowiadał pan, że szybkim tramwajem do Kostuchny będziemy się cieszyć już w 2020 roku.
Niewidocznym dla mieszkańców – a bardzo ważnym – etapem, są długotrwałe prace koncepcyjne i projektowe. To na nich w ostatnim czasie byliśmy skupieni. Natomiast pierwsze prace budowlane w ramach wspomnianych przez pana inwestycji już ruszyły i mamy na nie zabezpieczone pieniądze – często z dofinansowaniem unijnym na poziomie 85 proc. kosztów – jak w przypadku centrów przesiadkowych czy przebudowy DK81. Jeśli chodzi o wspomniany tramwaj, obecnie jesteśmy na ostatnim etapie przygotowania pełnej dokumentacji dotyczącej wniosku o decyzję środowiskową do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Przeprowadzono szereg analiz dla ponad 1 tys. działek, w okolicach których będzie przebiegała planowana inwestycja. W trakcie tych prac zdecydowano, że pomimo możliwości prawnych wynikających z regulacji tzw. specustawy drogowej, Urząd Miasta Katowice będzie prowadził rozmowy i zmierzał do konsensusu z właścicielami możliwie największej liczby nieruchomości. Ostateczne decyzje, które znajdą swoje wiążące odzwierciedlenie we wniosku do RDOŚ, jeszcze nie zapadły. Istotne jest podkreślenie, że żadna z ewentualnych modyfikacji nie zmieni głównych założeń i korzyści wynikających z realizacji inwestycji.

A co z drogą?
W przypadku drogi – obecnie zlecono opracowanie pełnego zakresu raportu oddziaływania na środowisko i uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia.

Jak widzi pan transport w Katowicach przyszłości?
Zakończenie bardzo kosztownej rewolucji komunikacyjnej pozwoli skierować jeszcze większe niż dziś fundusze na rozwój przemysłu czasu wolnego. Na pewno będziemy odchodzić od filozofii „posiadaj i korzystaj”, na rzecz „pożyczaj i korzystaj”. Za 20 lat pewnie większość z nas nie będzie miała auta, bo świetnie rozwinięty będzie car sharing pojazdów elektrycznych.

Katowicki Inteligentny System Zarządzania Transportem, który otrzymał prawie 48 mln zł dofinansowania w ramach RPO ma zrewolucjonizować poruszanie się po mieście. W jaki sposób?
System zostanie wdrożony do 2020 roku. Planujemy, by ITS uwzględniał wprowadzenie znaków zmiennej treści, które będą wskazywały np. objazdy w razie wypadków lub korków, falę zielonego światła dla komunikacji miejskiej czy generację danych na urządzenia mobilne w zakresie informowania o zmianach w organizacji ruchu, prowadzonych robotach drogowych czy dostępności miejsc parkingowych.

Katowice_UM Katowice (31)
Katowice codziennie ściągają do pracy i na uczelnie mnóstwo mieszkańców miast ościennych. Jak w kontekście metropolii i powyższego faktu mają się plany samego miasta dotyczące budowy centrów przesiadkowych?
Zacznijmy od tego, że wszystkie osoby przyjeżdżające do nas do pracy traktujemy jako potencjalnych mieszkańców, o których musimy zabiegać. Spośród centrów przesiadkowych, to w Ligocie będzie gotowe w tym roku, a trzy kolejne – w przyszłym. Katowice jako stolica województwa – i od niedawna także metropolii – od lat wyznaczają kierunek rozwoju regionu.

Dzisiaj, gdy inwestorzy przyjeżdżają do Katowic, patrzą na całą metropolię, nasz wspólny potencjał. To jest duża zaleta w kontekście przyciągania przedsiębiorców, wydarzeń, a nawet turystów. Dla mnie jednak najważniejsze są namacalne korzyści dla mieszkańców – np. wprowadzony niedawno wspólny bilet czy darmowa komunikacja dla dzieci i młodzieży do 16 roku życia.

 

Czy w mieście rozważane jest wydzielanie torowisk dla lokalnego ruchu kolejowego – niebędących w kolizji z ruchem dalekobieżnym? Dzisiaj kolej, przez taką kolizję, jest niepewna czasowo i niewydolna.
W tym obszarze działania prowadzi metropolia, która odpowiada za transport. Sami jako samorząd także prowadzimy rozmowy z przedstawicielami PKP w celu wdrażania komfortowych rozwiązań dla mieszkańców, które docelowo będą mogły przynosić zyski organizatorom transportu, więc są w ich interesie. Rozwój komunikacji publicznej to jeden z elementów, które składają się na ograniczenie smogu.

Co jeszcze zamierza pan zrobić, aby nie powtórzyła się sytuacja z poniedziałkowego poranka, 19 grudnia 2017 r., kiedy według AirVisual – portalu monitorującego jakość powietrza – Katowice były miastem z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem na świecie?
Walka o czyste powietrze to duże wyzwanie. Akurat transport publiczny, według różnych danych, tylko w 15 proc. przyczynia się do wytwarzania tzw. smogu. Resztę w większości stanowi niska emisja z kotłów węglowych. Dlatego zdecydowałem o przyspieszeniu programu wymiany starych „kopciuchów”. W tym zakresie jesteśmy zdecydowanym liderem w województwie śląskim – w tym roku wymienimy ponad 2 tys. systemów grzewczych. W każdym przypadku kwota dofinansowania to nawet do 10 tys. zł! Dodatkowo, wspieramy gorzej sytuowanych w zakupie paliwa dobrej jakości, przeprowadzamy termomodernizacje budynków, straż miejska prowadzi kontrole i nakłada mandaty na osoby spalające śmieci. W walce o czyste powietrze sięgamy także po nowe rozwiązania – w minionym sezonie korzystaliśmy z drona, który monitorował skład dymu unoszącego się z kominów, a aktualnie wprowadzane są czujniki jakości powietrza. Informacje o jego stanie będziemy podawać w budynkach użyteczności publicznej, by szerzyć świadomość społeczną. Pamiętajmy jednak, że oddychamy wspólnym powietrzem – bez działań innych miast metropolii – szczególnie naszych sąsiadów – bez wsparcia rządu i Unii Europejskiej, tej walki sami nie wygramy.

Katowice_UM Katowice (59)

Po wygranej w wyborach w 2014 r. na łamach magazynu PLACE, Marcin Krupa – nowo wybrany prezydent Katowic, miasta, któremu era dużych inwestycji w centrum nadała szlachetniejszych rysów, zapowiadał: „Teraz czas pomyśleć o Katowicach życia codziennego”. Ludzie mają w portfelach coraz więcej pieniędzy i coraz większą wagę przywiązują do jakości życia. Czy Katowice odpowiadają na tę potrzebę? Bo jakość życia, to nie tylko markowa architektura, teatr i dobra restauracja, ale przystanek autobusowy blisko domu, ogólnodostępny przewijak w instytucji publicznej, wybieg dla psów czy nowa ławka w parku.
Realizujemy szereg inwestycji w dzielnicach, których celem jest podnoszenie jakości życia. W naszym mieście każde dziecko ma miejsce w przedszkolu, a baza w żłobkach jest regularnie poszerzana (łącznie mamy dziś 891 miejsc w Żłobku Miejskim w Katowicach). Budujemy trzy baseny z halami sportowymi i realizujemy setki małych inwestycji w ramach budżetu obywatelskiego, który jest największy w Polsce w przeliczeniu na mieszkańca wśród miast wojewódzkich. W Katowicach studiuje ponad 52 tys. młodych ludzi – i naszym celem jest utrzymanie w mieście tego potencjału poprzez ciekawą ofertę miejsc pracy w nowoczesnych sektorach czy dogodny dostęp do mieszkań. Wspomniany budżet obywatelski, którego pulę podniosłem w 2015 r. z 10 do 20 mln umożliwił nam wprowadzenie nowych form małych inwestycji – tak powstał wymyślony przez katowiczankę wodny plac zabaw w Dolinie Trzech Stawów. W tym roku w mieście powstaną dwa kolejne – w Piotrowicach i Załężu. Powstanie też tężnia solankowa na Zadolu, ruszy budowa lodowiska w Murckach. Uruchomiliśmy też aplikację Naprawmyto. pl, poprzez którą mieszkańcy sami zgłaszają zauważone usterki (np. dziurę w chodniku, nielegalne wysypisko, niedziałające oświetlenie, porzucone pojazdy). W pierwszych tygodniach funkcjonowania systemu naprawiliśmy ponad 300 zgłoszeń.

Jednym z elementów codzienności, poza transportem czy kulturą skoncentrowaną w Strefie Kultury, o której również rozmawialiśmy, jest sport. Ten profesjonalny i ten amatorski. Siatkarski GKS Katowice gra w Plus Lidze, piłkarze GieKSy walczą o awans do Ekstraklasy (rozmowa odbyła się 25 maja – przyp red.). A co z bazą dla sportowców amatorów? Jeszcze w zeszłym roku zapowiadał pan, że już wiosną 2019 r. będziemy się cieszyć nowymi pływalniami. Tychy otworzyły ogromny park wodny, a Katowice wciąż mają dziury w ziemi.
Baza sportowa jest cały czas poszerzana. Trzy baseny z halami sportowymi są w trakcie prac budowlanych, a zakończenie inwestycji zaplanowane jest na 2019 rok. Zależy mi na tym, by całe rodziny mogły aktywnie spędzać czas wolny. Dlatego w projektach każdego z basenów znajdują się m.in.: 6-torowy basen sportowy o wymiarach 25×16 m, basen do nauki pływania, brodzik dla dzieci wyposażony w atrakcje, trybuny dla widzów, zjeżdżalnia, gabinety odnowy biologicznej (w basenie przy ul. Wczasowej), siłownia (w basenach przy ul. Hallera i ul. Kościuszki), pełnowymiarowe hale sportowe, sauny.

Trzy baseny zamiast jednego parku wodnego oznaczają, że większość mieszkańców Katowic będzie mieć dostępną pływalnię w promieniu pięciu kilometrów. Jeśli zaś chodzi o termin realizacji tej inwestycji – okazało się, że trzeba dodatkowo wzmacniać obszary, na których staną fundamenty. To inwestycja na kilkadziesiąt lat, więc wolę, by baseny były oddane kilka miesięcy później, a były bezpieczne i stabilne.

Jaką mamy gwarancję, że razem z tymi inwestycjami ludzie zechcą żyć i pracować w Katowicach? Liczba mieszkańców miasta od wielu lat systematycznie spada.
Podobnie jak wiele innych miast w całej Polsce musimy mierzyć się z negatywnymi trendami demograficznymi. Naszą strategię utrzymywania mieszkańców i przyciągania nowych opieramy na trzech filarach. Punktem wyjścia jest zapewnienie dobrze płatnych miejsc pracy. Katowice to silna marka w oczach przedsiębiorców. Składa się na to szereg czynników, takich jak np.: dostęp do wykwalifikowanej kadry, doskonała lokalizacja i rozbudowany system wsparcia. Dziś mówimy o potencjale naukowym, gospodarczym i infrastrukturalnym całej metropolii. Działania te stwarzają naturalny klimat dla przedsiębiorców, którzy chętnie otwierają swoje biura w Katowicach, tworząc tym samym nowe miejsca pracy dla naszych absolwentów. Jednocześnie inwestujemy w bazę mieszkaniową oraz czas wolny. Tylko takie działania mogą sprawić, by młodzi ludzie chcieli po studiach rozpoczynać karierę w naszym mieście, a później zakładać rodziny.

20170225_ESL Helena-Kristiansson
Południe Katowic to pod tym kątem fenomen – tu mieszkańców jest coraz więcej. Przeprowadzają się tu młode małżeństwa, rodzą się dzieci, ale czy miasto organizuje im miejsca w żłobkach i przedszkolach?

W Katowicach każde dziecko ma miejsce w przedszkolu. Po ubiegłorocznej rekrutacji pozostało 40 wolnych miejsc. Obecnie nasze działania kierujemy na dopasowanie infrastruktury do potrzeb poszczególnych dzielnic. Podjąłem także decyzję, by podczas przyjmowania dzieci do żłobka preferować katowiczan. Jeżeli przynajmniej jeden z rodziców lub opiekunów prawnych odprowadza w Katowicach podatek, to podczas ubiegania się o miejsce w żłobku otrzyma dodatkowych 50 punktów na dziecko. Z drugiej strony zakładam, że takie działanie będzie zachętą dla osób, które w Katowicach już mieszkają, by także tutaj się zameldowały.