Militarny rodowód hiszpańskiego chłodnika

Pierwsze skrzypce grają tu pomidory, ogórek i papryka, choć początkowo gazpacho – bo o tej zupie mowa, była przygotowywana dla wycieńczonych stacjonowaniem w Andaluzji wojsk Cesarstwa Rzymskiego

Rodowód gazpacho sięga czasów starożytnego Rzymu, kiedy ekspansja cesarstwa rozciągała się na obszar niemal całej Europy. Jednym z podbitych regionów była Andaluzja, uważana dzisiaj za ojczyznę gazpacho. Jednak jej dzisiejsza wersja różni się od tej, jaką karmiono rzymskie wojska. Danie – zwane wtedy posca – przygotowywano, mieszając wodę z wytrawnym winem lub odrobiną octu winnego oraz ziołami i przyprawami. Zupa nie była zbyt pożywna, ale dzięki dużej zawartości witaminy C chroniła legionistów przed szkorbutem, a także oczyszczała przewód pokarmowy z toksyn i bakterii. Kilkaset lat później jej smak zaczęli wzbogacać Maurowie, którzy przybyli do południowej części Hiszpanii.

Dzisiaj, kiedy myślimy o kuchni hiszpańskiej, to gazpacho jest jednym z tych dań, które od razu przychodzą nam na myśl. Myliłby się jednak ten, kto myśli, że popularny chłodnik wszędzie smakuje tak samo. Każdy region, miasto, wieś czy rodzina ma swój własny, oryginalny przepis na tę zupę. Nie różni się on jednak od innych rodzajem składników, ale sposobem ich przygotowania i porcjowania w trakcie przygotowywania dania. Podstawą są trzy warzywa: pomidory, papryka i ogórek.

Restauracja Albenca również pokusiła się o przygotowanie własnej wersji gazpacho, co poprzedziły próby różnych przepisów przywiezionych wprost z Półwyspu Iberyjskiego. W Bażantowie postawiono na bardzo dobrą jakość produktów, które podkreślają wyjątkowy, niepowtarzalny smak dania. Dzięki temu gazpacho jest wyraziste w smaku, sycące i doskonale gasi pragnienie. To najlepsza rzecz, jaką zjecie zwłaszcza w upalne dni.

page29image9979568