03-10-2017
KATOWICE
SIGNUM
BEATA HANDWERKER-KUSTRZĘPA I JANUSZ KUSTRZĘPA (SIEDZĄ)
STOJĄ WOJCIECH, MACIEJ (OKULARY, CZARNE WŁOSY), GRZEGORZ (OKULARY) HANDWERKEROWIE .


FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC
© ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC
+48602108563
mail: areklawry@interia.pl
www.areklawrywianiec.com

Z rodziną najlepiej wychodzi się w biznesie

Beata i Janusz Kustrzępowie od dekady dbają o zdrowie mieszkańców Katowic – razem z synami prowadzą przychodnię i salony optyczne. Zapytaliśmy ich o realia rodzinnego biznesu i czy prawdę mówi stare przysłowie, że z rodziną dobrze wychodzi się wyłącznie na zdjęciach.

Rozmawia: Bartłomiej Wnuk
Zdjęcia: Arkadiusz Ławrywianiec

Bartłomiej Wnuk: Podobno z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach, a państwa przykład pokazuje, że nie tylko na zdjęciach, ale i w biznesie.
Beata i Janusz Kustrzępowie: Trudno rozwodzić się z powodu drobnych nieporozumień w pracy.

Zatem zacznijmy od tego – od relacji małżonków we wspólnej firmie.
Można powiedzieć, że poznaliśmy się w pracy. Dwadzieścia parę lat temu założyliśmy spółkę cywilną i wystartowaliśmy razem od zera w biznesie optycznym, stając się dystrybutorami opraw okularowych. Bardzo szybko okazało się, że efekty wspólnej pracy są rewelacyjne, mimo że ludzie z branży nie wróżyli nam świetlanej przyszłości. Działaliśmy na zasadzie hurtowni na kółkach, co wiązało się z wieczną nieobecnością w domu. Dzieci dorastały, pomimo ogromnej pomocy dziadków (rodziców Beaty) potrzebowały naszej obecności, a my nie potrafiliśmy znaleźć pracowników, którzy osiągaliby wyniki zbliżone do naszych.

Trudno rozwodzić się z powodu drobnych nieporozumień w pracy

I tak trafili państwo do Bażantowa?
Tak powstało postanowienie, aby osadzić naszą firmę w konkretnym miejscu. Zaczęliśmy od dwóch sklepów optycznych, ten w Bażantowie był trzeci. Różnica między nim a pozostałymi miała polegać na tym, że planowaliśmy rozszerzyć działalność o profesjonalny gabinet okulistyczny. Jednak nasze plany szybko zweryfikowały obowiązujące przepisy – wymagania dla jednego gabinetu niewiele różniły się od tych dla sześciu. W tym samym czasie właściciel Centrum Handlowego Bażantowo szukał operatora, który poprowadzi przychodnię. Los sprawił, że usiedliśmy do rozmów, choć – musimy przyznać – byliśmy nastawieni sceptycznie.

signum5

Bażantowo wyglądało wtedy zupełnie inaczej niż teraz – mieszkańców osiedla była zaledwie garstka, a przez plac budowy trzeba było przedzierać  się w gumowcach. A jednak uwierzyli państwo, że osiedle czeka rozwój a państwa… świetlana przyszłość.
W pierwszej wersji umowy była mowa o lokalu wielkości 120 mkw., ale podczas każdego spotkania z architektem stwierdzaliśmy, że potrzebujemy więcej miejsca. Cztery razy podpisywaliśmy aneks, aż doszliśmy do ścian innych najemców. Ostatecznie wystartowaliśmy na trzykrotnie większej powierzchni niż zakładaliśmy. W tym roku, po dekadzie w Bażantowie powtórzyliśmy ten zabieg i znów potroiliśmy powierzchnię. Po przeprowadzce do budynku CUBE zajmujemy blisko 1 tys. mkw.

Bażantowo stało się państwa drugim domem?
Bażantowo stało się jednym z najważniejszych miejsc naszego życia. Pracujemy tu codziennie od rana do godziny 20, a gdy jest potrzeba, to jeszcze dłużej. Na szczęście pracują z nami synowie – Grzegorz zajmuje się salonem optycznym a Maciej przychodnią. Dodatkowo, bardzo blisko mamy też Wojtka, który jeszcze niedawno pracował na pełny etat w centrum medycznym, a teraz działa na własny rachunek – otworzył bar sushi dosłownie pod nami.

To nie rzemiosło przekazywane przez pokolenia z ojca na syna, ale mamy nadzieję, że za 50 lat nasza firma będzie dalej na rynku, ciesząc nasze wnuki i prawnuki

Wreszcie znaleźli państwo pracowników, którzy pracują równie skutecznie jak państwo?
Zawsze uważaliśmy, że dzieci powinny mieć pełną swobodę decydowania o swojej przyszłości, ale rozwijamy się organicznie i tak właśnie, w miarę potrzeb w pracę przychodni i salonów optycznych z własnej inicjatywy zaczęli włączać się nasi synowie. Najpierw w najprostsze aktywności w chwilach wolnych od nauki, a potem, stopniowo angażowali się coraz mocniej i pełniej. Trudno o bardziej komfortową sytuację, niż ta, kiedy dorobek życia powierzasz opiece najbliższych osób. To nie rzemiosło przekazywane przez pokolenia z ojca na syna, ale mamy nadzieję że za 50 lat nasza firma będzie dalej na rynku, ciesząc nasze wnuki i prawnuki.

Pytałem państwa synów o uroki pracy z rodzicami i wszyscy podkreślali jedno – dostępność 24 godziny na dobę. Dobrowolną, ale jednak.
Najtrudniej było, kiedy jeszcze wszyscy mieszkaliśmy w jednym miejscu. Wtedy nieustannie rozmawialiśmy o tym, co i jak poprawić. Wraz z usamodzielnieniem się synów ta sfera unormowała się, ale do dzisiaj, spotykając się na niedzielnym obiedzie, omawiamy służbowe tematy. Jednakże pamiętajmy, że definicja pracy kończy się w momencie, w którym robimy coś z pasją. Wtedy słowo „praca” przestaje funkcjonować w człowieku, a poświęcanie bardzo dużej ilości czasu nie koliduje z osiąganiem spełnienia w życiu zawodowym i prywatnym.

Jakimś cudem udało nam się stworzyć rodzinę, w której nie obawiamy się o swoją starość

Na początku tej rozmowy powiedzieli państwo, że trudno się rozwodzić z powodu drobnych nieporozumień w pracy. A jak służbowe problemy przekładają się na relacje z synami?
Pozorne to bardzo proste – dla każdego rodzica naturalnym jest, że zwraca dziecku uwagę. Kiedy jednak pojawiają się zależności służbowe, sprawa się komplikuje, bo zawsze szukamy usprawiedliwienia i okazuje się, że dużo łatwiej jest powiedzieć prawdę osobie obcej niż bliskiej, bo relacja rodzic – dziecko bierze górę nad zależnością szef – podwładny. Ważne, żeby nie dotrzeć do granicy, której przekroczenie postawi wszystkich w impasie: wszyscy wiedzą, że robisz źle, ale nic z tym nie zrobimy, bo to nie najważniejsze w życiu. Przeszliśmy ten etap i dzisiaj bez ogródek rozmawiamy ze sobą o wszystkim.

30-10-2017 KATOWICE KATOWICE SIGNUM OD LEWEJ: WOJCIECH HANDWERKER, MACIEJ HANDWERKER , JANUSZ KUSTRZĘPA, GRZEGORZ HANDWERKER 2017 FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com

A jakie są plusy rodzinnej firmy?
Zdecydowaną przewagą prowadzenia biznesu rodzinnego jest wolność wyborów i podejmowania decyzji. Istotny jest dla nas również człowiek w firmie, a nie tylko perspektywa słupków i tabelek na koniec miesiąca, kwartału czy roku. Cenimy sobie bliskość ludzi, bo to właśnie te relacje mogą tworzyć trwały i uczciwy biznes.

Zatem, jakie wyzwania przed państwem?
Koncentrujemy się na odświeżeniu designu salonów optycznych i rozwoju przychodni w nowym miejscu. Rodziny synów dojrzewają, więc i my kierunkujemy się na młodych: rozwijamy opiekę nad kobietami w ciąży i część pediatryczną. Zawsze myśleliśmy jak Małysz, o najbliższym skoku i co będzie w szerszej perspektywie pokaże czas. Jakimś cudem udało nam się stworzyć rodzinę, w której nie obawiamy się o swoją starość.

 

Dzięki mamie wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną
Maciej Handwerker, menadżer Centrum Medycznego Signum

30-10-2017 KATOWICE KATOWICE SIGNUM MACIEJ HANDWERKER FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com
Jesteśmy jedną wielką rodziną. Wystarczy powiedzieć, że w ciągu 10 lat zwolniliśmy tylko jedną osobę. Te relacje są wyjątkowe głównie dzięki mamie. Przyznaję, że bywałem nawet zazdrosny o to, iż do innych podchodzi z taką samą lub nawet większą serdecznością niż do własnych synów czy męża.

Praca u rodziców to nie przelewki
Grzegorz Handwerker, menadżer salonów Optyk Okulista Signum

30-10-2017 KATOWICE KATOWICE SIGNUM GRZEGORZ HANDWERKER FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com
Jestem w firmie najdłużej – pomagam rodzicom od początku studiów. Zaczęło się od błahostek, a dzisiaj zarządzam trzema salonami optycznymi. Wszystkim wydaje się, że praca u rodziców to wstawanie w południe, zaledwie kilka chwil w firmie, a potem powrót do własnych spraw. A tymczasem pracujemy cały dzień, telefon dzwoni cały czas, weekendy i wakacje to żadna świętość, a każdy niedzielny obiad – chcąc nie chcąc – zmienia się w spotkanie biznesowe.

Na swoim, ale blisko rodzinnego biznesu
Wojciech Handwerker, współwłaściciel Hirado Sushi

30-10-2017 KATOWICE KATOWICE SIGNUM WOJCIECH HANDWERKER FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com
Jako jedyny z rodzeństwa postanowiłem pójść własną drogą – razem ze wspólnikiem otworzyliśmy bar sushi. W budynku CUBE w Centrum Handlowym Bażantowo sąsiadujemy bezpośrednio z salonem optycznym i z przychodnią, w której pracowałem przez kilka lat i do której chcę kiedyś wrócić.