Wolność w teatrze

Wydaje się, że hasło: „wolność” bardzo dobrze wpisuje się w dzisiejsze problemy życia teatralnego. Bo wolność sztuki jest atakowana na dwóch polach: ekonomicznym i ideologicznym, a na pierwszej linii niestrudzenie stoi nie kto inny, jak reżyser spektaklu.

ZDJĘCIE: Archiwum TVP Kultura

Wojciech Majcherek

Kierownik Redakcji Teatru Telewizji. W latach 1990-2005 był redaktorem miesięcznika „Teatr” (od 1992 r. –  sekretarzem redakcji), od 1997 r. wykłada w Akademii Teatralnej na Wydziale Wiedzy o Teatrze. Od 2005 r. pracuje w TVP Kultura. Był redaktorem ponad 50 rejestracji i transmisji przedstawień teatralnych zrealizowanych dla TVP Kultura w latach 2005-14. Jest autorem wielu artykułów krytycznoteatralnych oraz programów telewizyjnych z dziedziny teatru. Prowadzi blog „Nie tylko o teatrze” (wojciech-majcherek. blog. onet. pl). Członek komisji kwalifikacyjnej ruszającego     8 listopada Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje, którego myślą przewodnią jest wolność.

Artystom trudno pozwolić sobie na swobodę wypowiedzi, gdy teatry są tak słabo finansowane. Na tym tle powstają zresztą głośne konflikty jak np. ostatnio w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie jak w soczewce można było zobaczyć starcie artystów z urzędnikami o to, co jest ważniejsze: księgowe rachunki czy normalna możliwość tworzenia teatru. Oczywiście publiczności te sprawy mogą nie obchodzić, ale to są realia działania teatrów dzisiaj, które naprawdę wpływają na kształt sztuki.

Drugim terenem walki o wolność w teatrze jest sfera ideologiczna czy światopoglądowa. Mieliśmy też w ostatnim czasie spektakularne przykłady, jak ta walka staje się agresywna i wpisuje w konflikt społeczno-polityczno-kulturowy, który toczy się we współczesnej Polsce. Teatry, które podejmują tematy modernizacyjne, natrafiają na konserwatywną reakcję. Racje oczywiście nie są jednoznacznie rozpisane. Ale próba cenzurowania twórczości jest bardzo niebezpieczna. I smutne jest to, że trzeba o tej prawdzie przypominać w roku 25-lecia obalenia komunizmu.

Na pierwszej linii frontu wszelkich starć, które towarzyszą powstawaniu spektaklu teatralnego niezmiennie stoi reżyser (a przynajmniej stać powinien), i właśnie jego osobie poświęcamy pełną uwagę festiwalu Interpretacje. I tu muszę się przyznać do mojej słabości jako krytyka czy obserwatora życia teatralnego: nie mam własnego klucza do oceny sztuki reżyserskiej. Oczywiście wydaje się, że reżyserów, którzy akcentują czasami bardzo mocno swoją obecność w przedstawieniu mamy więcej. Następców Erwina Axera, o którym się mówiło, że jest mistrzem „ukrytej reżyserii”, specjalnie nie widać. Mogę jedynie powiedzieć, że w teatrze szukam wciąż istotnego spotkania dobrej literatury ze świetnym aktorstwem i reżyserią, która potrafi takie spotkanie sensownie zaaranżować. Niektórzy uważają, że to jest bardzo konserwatywne podejście. Trudno.

Tych, którzy podobnie jak ja szukają dobrego teatru jest sporo, czego przykładem jest cykl Interpretacje 360, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem katowickiej widowni. To jest nawet pocieszające dla nas, którzy w teatrze pracują, że ludzie potrzebują tej sztuki. W ramach cyklu Interpretacje 360 prezentowane były spektakle Teatru TV i tu mam dodatkową satysfakcję, że publiczność chciała je oglądać poza domem, w warunkach większego skupienia, a przede wszystkim z potrzebą rozmowy o tym, co widzowie zobaczyli. Powiedziałbym, że to ja zaspokajałem podczas tych spotkań swój głód reakcji na to, co robimy w Teatrze Telewizji.