image00016

Szczyt porozumienia

„Czomo zostań” – słychać polecenie. Reakcja jest niemal natychmiastowa. Czomolungma to retriever z Nowej Szkocji. Jej właścicielka, Agnieszka Pache-Waś, prowadzi w Bażantowie szkołę Everest dla psów i ich opiekunów. Podczas przechadzki po Bażantowie, trenerka daje nam kilka cennych wskazówek, które warto wykorzystać podczas spaceru ze swym pupilem.

Tekst: Łukasz Respondek

Majowe przedpołudnie. Czomolungma posłusznie wykonuje wszystkie polecenia pani Agnieszki. Nie zawsze tak było. Spacerowanie z młodym psem wymaga odpowiedniej cierpliwości. – Bardzo dużo zależy od właściciela i pracy z psem: szkolenia, wychowywania, uczenia. Charakter zwierzęcia to sprawa drugorzędna – tłumaczy trenerka. Ale czy taki posłuszny pies jest szczęśliwy? – Przede wszystkim wzrasta jego poczucie bezpieczeństwa. A ono dla czworonoga jest najważniejsze – podkreśla.

Na spacer
Mijamy kolejne części osiedla. Czomo obserwuje ludzi, samochody, budynki. To właśnie podczas spacerów czuje się najlepiej. – W miejscach, które pies zna doskonale nie może doświadczać tylu bodźców, które rozwijają jego osobowość – podkreśla. Długość i intensywność spaceru powinna zależeć nie tyle od rasy psa, co od jego wzrostu i etapu rozwoju. – Młodszy pies potrzebuje ruchu i aktywności fizycznej. Starszemu warto natomiast zapewnić więcej wsparcia psychicznego. Generalnie lepiej wyjść z psem kilka razy dziennie na krócej niż robić jeden długi spacer w ciągu dnia.

Wchodzimy na łąkę. Czomo ma okazję aportować. Aktywność jest bardzo ważna, pies musi się wybiegać. Dlatego najlepiej zabrać ze sobą zabawki i pyszne nagrody, a w cieplejsze dni również wodę. No i bezwzględnie woreczki na odchody. – Zawsze zalecam intensywniejszy ruch w pierwszej części spaceru. W drugiej najlepiej psa wyciszyć, aby nie wracał rozemocjonowany do domu, bo wtedy trudno nad nim zapanować – przyznaje pani Agnieszka. – Smycz ściągamy tylko psom, które jesteśmy w stanie wywołać. W przeciwnym razie nie powinno się tego robić – mówi trenerka.

Na spotkanie
Czomolungma znów jest na smyczy. Linka ma około 200 centymetrów. To optymalna długość, która z jednej strony daje swobodę i sprawia, że spacer jest przyjemny, a z drugiej strony pozwala zachować kontrolę, gdy stanie się coś niepokojącego. Kierujemy się w stronę Centrum Handlowego. Czomo nie protestuje. Mijamy innego czworonoga – wielki labrador ciągnie swojego właściciela. – To jeden z podstawowych problemów, z jakimi ludzie do nas trafiają. Nie są w stanie zapanować nad swoimi pupilami – przyznaje Agnieszka Pache-Waś. – Pomagamy takim właścicielom, pracujemy z opiekunami, zmieniamy najpierw ich podejście. Znajdujemy też odpowiednią motywację dla psa – mówi.

Czomo i labrador wyraźnie za sobą przepadają. Przystajemy na chwilę. – W ostatnich latach ogromną furorę robiła socjalizacja zwierząt. Efekty jednak nie zawsze są dobre. Wszystko musi mieć umiar – zaznacza pani Agnieszka. Na zakończenie bawimy się w szukanie i powtarzamy kilka sztuczek i komend. Czomo wygląda na zmęczoną. Wracamy.


Najważniejsze relacje

Everest działa od 2012 roku i stawia na relacje, jakie łączą człowieka i psa. Stąd hasło: „Szczyt porozumienia”, które towarzyszy firmie niemal od samego początku. Everst zajmuje się wspieraniem opiekunów w szkoleniu, rozwiązywaniu problemów i wychowywaniu młodych psów. Na wydzielonym terenie w Bażantowie prowadzi specjalistyczne szkolenia sportowe oraz organizuje ogólnopolskie zawody m.in. w treibballu. Prowadzi też kursy dla trenerów, psiego fryzjera i hotel domowy dla jednego psa.


WIĘCEJ ZDJĘĆ ZE SPACERU W BAŻANTOWIE