18-05-2017
KATOWICE 
IN CORPORE IWONA SOSNOWSKA WIECZOREK  BAŻANTOWO 2017 
FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC
© ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC
+48602108563
mail: areklawry@interia.pl
www.areklawrywianiec.com

Przebodźcowani

Już co trzeci człowiek na świecie cierpi z powodu nadmiernego hałasu. Efekt? Płacimy za to, że ktoś zamknie nas w ciemnym i wygłuszonym pomieszczeniu deprywacji sensorycznej, w którym można odpocząć od bodźców. O tym, i o innych metodach na znalezienie równowagi w przebodźcowanym świecie rozmawiamy z dr Iwoną Sosnowską-Wieczorek, prezesem Fundacji In Corpore.

Rozmawia:  Bartłomiej Wnuk
Zdjęcia: Arkadiusz Ławrywianiec

Iwona Sosnowska-Wieczorek
Doktor nauk humanistycznych, prezes Fundacji In Corpore, dyrektor Niepublicznej Placówki Doskonalenia Nauczycieli Fundacji In Corpore, dyrektor Centrum Diagnostyki i Terapii In Corpore oraz niepublicznej poradni o tej samej nazwie; organizatorka wielu inicjatyw społecznych mających na celu poprawę jakości życia osób niepełnosprawnych; organizatorka licznych konferencji o zasięgu lokalnym, regionalnym i międzynarodowym dla środowiska pedagogów, logopedów, psychologów oraz lekarzy; autorka książek i publikacji dotyczących leczenia i rehabilitacji.

Bartłomiej Wnuk: Jak to się stało, że doczekaliśmy czasów, w których na co dzień dociera do nas tyle bodźców, że niektórzy ludzie płacą za to, że zamyka się ich w ciemnym, wygłuszonym pomieszczeniu, w którym nic nie słyszą i nic nie widzą?
Dr Iwona Sosnowska-Wieczorek: Tempo życia jest zastraszające, a ilość dystraktorów, które do nas docierają powoduje wewnętrzny chaos. Nie tylko u osób dorosłych, ale też u dzieci, które powinny naturalnie przechodzić przez wszystkie etapy rozwojowe w odpowiednich dla nich warunkach, a niestety tempo życia współczesnych dorosłych przekłada się wprost na okoliczności wzrostu małych dzieci.

Zatem nasze dzieci będą stałymi bywalcami w pomieszczeniach deprywacji sensorycznej?
Jako „dobrzy rodzice” robimy wszystko, aby rozwój naszych dzieci przebiegał harmonijnie, zapewniając im tyle wrażeń, że zamiast wspierać ich rozwój, rozkładamy go na czynniki pierwsze. Myślę tu o zabawkach, pozytywkach, kolorach wokół łóżeczka – liczbie stymulatorów, które według rodziców mają przyspieszyć rozwój ich dziecka, a działają wręcz odwrotnie. Czasami zbyt kolorowe, nachalne środowisko wystarczy, aby dziecko było rozdrażnione, niegrzeczne i płaczliwe. Małe dziecko najpierw powinno poleżeć w kokoniku i przytulać się do swojej mamy, a dopiero potem wychodzić ekspansywnie w świat.

Nachalność” rodziców?
Nie mamy czasu dla dzieci, coraz częściej już w najwcześniejszych etapach rozwoju dziecka pojawiają się opiekunki, więc, w naszym pojęciu, staramy się zrekompensować brak ciepła i dotyku zamiennikami w postaci zabawek, a to do niczego dobrego nie prowadzi. Przebodźcowane dziecko musi potem korzystać ze wsparcia terapeutów, psychologów, którzy systematyzują stymulatory, żeby te jak najlepiej zaczęły działać na dziecko. Na dalszym etapie rozwoju dobrym przykładem dystraktora jest przerwa w szkole, kiedy natężenie dźwięków jest porównywalne do hałasu panującego w fabrykach.

Jako „dobrzy rodzice” robimy wszystko, aby rozwój naszych dzieci przebiegał harmonijnie, zapewniając im tyle wrażeń, że zamiast wspierać ich rozwój, rozkładamy go na czynniki pierwsze

A co z nami, dorosłymi?
Jeśli chodzi o dorosłych, to jest dokładnie tak samo. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak liczba dystraktorów, które do nas docierają degraduje nasze funkcjonowanie. Długi czas przebywania w hałasie sprawia, że jesteśmy nadreaktywni, pobudzeni, nie potrafimy skoncentrować się na wykonywanych zadaniach. Dlatego, tak jak zaczęliśmy już dbać o naszą kondycję fizyczną, tak powinniśmy zadbać o spokój duchowy, rozwój intelektualny, mądre gospodarowanie czasem.

Niestety szkoła nas tego nie nauczyła i chyba wciąż nie uczy?
Najcudowniejsze jest to, że się pięknie różnimy. Niestety w polskim systemie szkolnym wciąż chodzi niestety o to, żeby nas wszystkich ujednolicić. Bo ani nie są tu mile widziane jednostki wybitne, dla których trzeba stworzyć specjalny program, ani dzieci z różnymi dysharmoniami rozwojowymi, a takich dzieci jest całe mnóstwo.

18-05-2017 KATOWICE IN CORPORE IWONA SOSNOWSKA WIECZOREK BAŻANTOWO 2017 FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com

Mnóstwo, to znaczy ile?
Z badań, które przeprowadziliśmy w przedszkolach w Katowicach i Siemianowicach Śląskich wynika, że ponad połowa dzieci odbiega od normy, a ich zachowanie jest na tyle nietypowe, że wymaga dalszej diagnostyki. Po przeprowadzeniu diagnostyki okazało się, że to dzieci z zaburzeniami przetwarzania, autyzmem, nadpobudliwością psychoruchową, zespołem Aspergera. To dzieci, które będą funkcjonowały w grupie rówieśniczej, będą się integrowały, ale pod warunkiem specjalnego wsparcia ze strony przedszkola i nauczycieli. A tym brakuje niestety specjalistycznego przygotowania. To nie jest zarzut, ale sygnał, że cały czas musimy się doskonalić. Postęp medyczny sprawia, że z jednej strony możemy diagnozować dysfunkcje dużo wcześniej, a z drugiej – że coraz więcej wcześniaków ma szansę na normalne życie, w którym –owszem, pojawią się pewne opóźnienia – ale przy odpowiednim wsparciu, mogą być niwelowane.

Skąd aż taka skala problemu?
Niepełnosprawności zawsze występowały, aktualnie dzięki medycznym, diagnostycznym i technologicznym możliwościom, można je wcześniej wykryć. Jeszcze dwie dekady temu wady słuchu wykrywano u dziecka na podstawie jego zachowań, więc diagnostyka była od 3 do 7 roku życia. Tymczasem, w ostatnich latach badania słuchu są wykonywane tuż po urodzeniu, dzięki czemu od razu można uruchomić instrumenty wsparcia: aparaty słuchowe, implanty, terapie. Dzięki temu rozwój dzieci z wadami słuchu jest zbliżony do normy, podczas, gdy kiedyś mieliśmy do czynienia z ciężką niepełnosprawnością.

Z badań, które przeprowadziliśmy w przedszkolach w Katowicach i Siemianowicach Śląskich wynika, że ponad połowa dzieci odbiega od normy, a ich zachowanie jest na tyle nietypowe, że wymaga dalszej diagnostyki

Zwiększa się liczba dzieci z różnymi deficytami, które kiedyś żyły w izolacji, a dzisiaj mogą funkcjonować w ogólnodostępnych szkołach i przedszkolach?
Sprawiają w nich pewne trudności wychowawcze, bo wymagają dostosowania okoliczności do ich potrzeb psychofizycznych, ale jednocześnie nie są na tyle wymagające, by musiały, jak kiedyś, korzystać z placówek specjalnych. Wystarczy odrobina cierpliwości i wiedzy, które elementy rozwoju trzeba wstawić na swoje miejsce, żeby całość zagrała. A jeśli nauczyciel nie wie, jak pomóc takiemu dziecku, to ono jednocześnie nie ma poczucia bezpieczeństwa. Pojawiają się: agresja, nerwice szkolne, a nawet zachowania suicydalne.

A jak my – dorośli możemy sobie pomóc w codziennym funkcjonowaniu?
Tak jak dba się o kondycję fizyczną, wygląd zewnętrzny, tak powinno się zadbać o kondycję psychiczną, harmonię pomiędzy sferą zawodową a czasem wolnym. Znaleźć swój sposób na odreagowanie, poukładać sobie codzienność. W tym wszystkim bardzo pomaga coach, psychoterapeuta, ale ciągle pokutuje przeświadczenie, że są to rozwiązania zarezerwowane dla tych nieudolnych, którzy nie radzą sobie psychicznie. Są też inne możliwości, dostępne zresztą w In Corpore, takie jak metoda Tomatisa i terapia Biofeedback, które dostymulowują, doładowują nasz mózg i wpływają na nasze dobre samopoczucie.

Tak jak dba się o kondycję fizyczną, wygląd zewnętrzny, tak powinno się zadbać o kondycję psychiczną, harmonię pomiędzy sferą zawodową a czasem wolnym

Jak konkretnie działają?
Pewien biznesmen zgłosił się do nas na terapię metodą Tomatisa, w której pobudzamy mózg za pomocą dźwięków o wysokiej częstotliwości (które dostarczamy do organizmu poprzez przewodnictwo kostne i powietrzne), żeby poprawić jakość swojego wysławiania się (zacinał się, jąkał). Już w trakcie terapii okazało się, że problem jest drugorzędny, bo Tomatis sprawił, że jego otwartość na interakcje międzyludzkie tak się powiększyła, że potrafił doprowadzić do podpisania wielu korzystnych kontraktów. Bardzo spektakularne efekty tej terapii są też u dzieci, bo one się uczą i od razu widzą, że szybciej odrabiają zadanie, szybciej przyswajają wiedzę, częściej zgłaszają się do odpowiedzi.

18-05-2017 KATOWICE IN CORPORE IWONA SOSNOWSKA WIECZOREK BAŻANTOWO 2017 FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com

Rozmawiamy o przebodźcowaniu, a tymczasem okazuje się, że absolutna cisza to też męczarnia. W laboratorium Orifielda w USA jest pomieszczenie, które pochłania 99,9 proc. dźwięków i tym samym jest najcichszym miejscem na ziemi. Po upływie pół godziny człowiek nie jest w stanie utrzymać się na własnych nogach i zaczynają się halucynacje. Rekord w przebywaniu w tej komorze wynosi 45 minut.
Brak możliwości skupienia się na jakimkolwiek dźwięku jest dla mózgu sytuacją nienormalną, a pomieszczenie, o którym pan wspomniał jest unikatowe i potraktujmy je jako ciekawostkę. Powszechny problem dotyczy natężenia dźwięków. Te o natężeniu powyżej 85 dB uważa się za niebezpieczne, zwłaszcza po przekroczeniu czasowej granicy ekspozycji na hałas. Na hałas o natężeniu 85 dB możemy być narażeni przez maksymalnie osiem godzin dziennie, ale na 100 dB – maksymalnie jedną godzinę dziennie. Przy hałasie na poziomie 140-150 dB wystarczy niespełna 5 minut, by hałas całkowicie sparaliżował organizm (wywołując mdłości oraz zaburzenia błędnika i koordynacji ruchowej).

Co zatem robić, np. w mieście, gdzie niespecjalnie mamy możliwość ucieczki od hałasu generowanego przez ruch uliczny? Zagłuszyć hałas muzyką w słuchawkach?
W ten sposób dochodzimy do paru innych kwestii: pytania, co zrobić w sytuacji, kiedy jakiś bodziec nas rozprasza, utrudnia koncentrację oraz pytania o długotrwałe uszkodzenie słuchu wywołane przez stałe przebywanie w hałasie czy słuchanie głośnej muzyki w słuchawkach, szczególnie tzw. dokanałowych.

18-05-2017 KATOWICE IN CORPORE IWONA SOSNOWSKA WIECZOREK BAŻANTOWO 2017 FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com

Zacznijmy od koncentracji.
Skoro nie możemy wyeliminować bodźca, to musimy nauczyć się go lekceważyć. Jeśli nie radzimy z tym sobie sami, to z pomocą przychodzi terapia Biofeedback, która poprzez serię ćwiczeń wykonywanych siłą woli pomaga wytrenować nasz umysł tak, aby nie wytrącały go z równowagi rozmaite bodźce, by odciął się od dystraktorów.

Na hałas o natężeniu 85 dB możemy być narażeni przez maksymalnie osiem godzin dziennie, ale na 100 dB, które generuje ruch uliczny –  maksymalnie jedną godzinę dziennie

A co z uszkodzeniem słuchu?
Dzisiaj, od pogorszenia słuchu, które wpływa na jakość funkcjonowania społecznego, do momentu zgłoszenia się do specjalisty mija siedem lat. Jest więc sporo do zrobienia w kwestii świadomości społecznej z zakresu higieny słyszenia. Stąd kampania „Od ucha do ucha”, którą prowadzi Fundacja In Corpore czy Tygodnie Słuchu, jakie organizuje cyklicznie w Krakowie i Katowicach. Poza tym, tak jak używamy maseczek, gdy jest smog, tak być może powinniśmy zacząć używać stoperów, gdy jest hałas?

18-05-2017 KATOWICE IN CORPORE IWONA SOSNOWSKA WIECZOREK BAŻANTOWO 2017 FOT - ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC © ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC +48602108563 mail: areklawry@interia.pl www.areklawrywianiec.com