SONY DSC

Przebiegunowanie

Koniec świata 2012 roku związany z nagłym przebiegunowaniem Ziemi nie nastąpił. I zapewne za mojego życia nie nastąpi – choć niezaprzeczalnym faktem jest niewidoczne gołym okiem przemieszczanie się biegunów magnetycznych Ziemi o kilkadziesiąt kilometrów rocznie. Podróżując, mogę za to oglądać na własne oczy ekonomiczne przebiegunowanie naszego globu.

TEKST I ZDJĘCIA: Piotr Płoskoń

SONY DSC

Przed laty rozpocząłem moje spotkania z Azją, kierując swoją uwagę szczególnie ku Indochinom. Rejon ten jawił mi się jako kraina zapomniana przez Boga, tkwiąca w cywilizacyjnym średniowieczu. Okres osłabienia, a później niszczenia osiągnięć liczącej trzy tysiące lat cywilizacji, przechodziły jeszcze niedawno Chiny. Do czasu boomu naftowo-gazowego obszarem stagnacji pozostawał Bliski Wschód, niegdyś kolebka matematyki i medycyny.

Turyści z Ameryki, Europy, Japonii, odwiedzając dzisiaj te rejony świata, czują się jak przybysze z cywilizacyjnych skansenów – z miejsc, które w zeszłym wieku tworzyły podwaliny globalnej wioski, a dziś zostały zmarginalizowane na ekonomicznej mapie świata. Zadłużone, ubezwłasnowolnione pseudodemokratycznymi regulacjami, są niemymi obserwatorami galopującego przemieszczania się bieguna ekonomicznego z zachodu na wschód.

Odwiedzając gospodarczych gigantów Azji, śledzę tempo zmian w przeciągu dziesięciolecia. Nieuchronnym wydaje się być przejęcie przez Chiny w 2030 roku pałeczki lidera światowej ekonomii. Jednak pierwszą przystanią bieguna ekonomicznego, który przemieszcza się z zachodu na wschód, jest rejon Zatoki Perskiej.

W szóstym stuleciu przed naszą erą, w nieodległym Babilonie, król Nabuchodonozor II zbudował dla swojej ukochanej królowej Amytis przepiękne wiszące ogrody. Ogrody Semiramidy, bo o nich mowa, swą niezwykłością budziły podziw i zdumienie współczesnych. Dziś równie szokujące dzieła powstają w krajach Bliskiego Wschodu.

SONY DSC
SONY DSC

Ósmy cud świata architektury

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich, na terenach skrajnie nieprzyjaznych jakimkolwiek formom życia, rosną nowe cuda architektury. Wyrwane pustyni, nawodnione tereny stają się jednym z najdynamiczniej rozwijających się rejonów świata. Liczące pół wieku temu niespełna 50 tys. mieszkańców miasto Dubaj jest obecnie jednym z największych placów budowy świata. Szacuje się, że na terenie ZEA pracuje 30 proc. dźwigów świata, z czego większość w Abu Dhabi i Dubaju. Liczyłem wielokrotnie żurawie widoczne z jednego miejsca i… gubiłem się na etapie drugiej setki. To chyba jedyne miejsce na świecie, gdzie można spotkać prawdziwy las dźwigów.

W obliczu ubywających w wielkim tempie zasobów ropy naftowej, z końcem ubiegłego wieku Dubaj postawił na stworzenie centrum finansowo-informatycznego z bogatą bazą turystyczną dla krajów arabskich. Miasto korzysta z powstałego w latach 70. i 80. XX wieku silnego ośrodka transportu morskiego i lotniczego. Konsekwentnie inwestując przez kilkanaście lat, szejkowie rządzący Dubajem tworzą niepowtarzalne w odbiorze arcydzieła architektoniczne. Polot i przepych można porównać jedynie do budowy mitycznych ogrodów Semiramidy. Prześcigający się w ekstrawagancji i rozmachu projektów inwestorzy i architekci, nieskrępowani oszczędnymi budżetami, puszczają wodze fantazji, tworząc dzieła niepowtarzalne, szokujące wielkością i bogactwem. Nic więc dziwnego, że budowle Dubaju już nie raz zapisały się w księdze rekordów Guinnessa. Burdż Chalifa ukończony w 2009 roku ma wysokość prawie siedmiu katowickich Altusów. Centrum handlowe Dubai Mall jest 13 razy większe od Silesia City Center. Ma 1200 sklepów, 120 lokali gastronomicznych, akwarium z 33 tysiącami okazów, lodowisko o wymiarach olimpijskich i wesołe miasteczko pod dachem. Hotel JW Marriott Marquis (355 m) jest najwyższym hotelem na świecie. Tak poszczególne obiekty, jak i rozmach zamierzenia urbanistycznego, robią niezapomniane wrażenie.

SONY DSC

 

Zachód drepcze w miejscu, Wschód galopuje do przodu

Do Dubaju aż chce się wrócić, by śledzić tempo zmian, które spotykać można dziś jedynie jeszcze w Chinach. Ta niewyobrażalna skala, pozwala nam uzmysłowić sobie, jak biegun ekonomiczny świata przesuwa się właśnie na wschód. Nasuwa się też refleksja, że nasza zachodnia cywilizacja, ubezwłasnowolniona biurokracją powstałą na bazie pseudodemokracji, stacza się do średniowiecza współczesności. Zachwyceni przemianami ostatnich dziesięcioleci, dumni z naszych zaściankowych prymitywnych inwestycji infrastrukturalnych, nie zauważamy, że już drepczemy w miejscu, a niebawem zaczniemy się cofać w stosunku do galopującej ku świetlanej przyszłości Azji.

Podróże na Wschód nie tylko uczą wielkiej pokory, ale potrafią inspirować i krzewić wiarę, że rzeczy na pozór niemożliwe, często da się zrealizować i u nas. Ale tylko w mikroskali.

SONY DSC

SONY DSC