Orkiestra bardzo rozrywkowa

Z okazji 80. urodzin legendarnego wibrafonisty – Jerzego Miliana na jeden dzień reaktywowała się Orkiestra Rozrywkowa Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach. Po latach na jednej scenie ponownie wystąpiły takie sławy polskiej estrady, jak m.in. Alicja Majewska, Zbigniew Wodecki, Krzysztof Krawczyk i Andrzej Dąbrowski. Wszyscy współpracowali przed laty z orkiestrą założoną w 1973 roku przez jednego z ostatnich żyjących ojców założycieli polskiego jazzu.

ZDJĘCIE: Grzegorz Goik

Jerzy Milian
Światowej sławy wibrafonista. Zaczynał od gry na pianinie, ale jego głównym instrumentem od lat pozostaje wibrafon, na którym zaczął grać w Sekstecie Krzysztofa Komedy. Od końca lat 50. nieprzerwanie realizuje się także jako kompozytor – tworząc zarówno krótkie, przebojowe utwory, jak i rozbudowane, awangardowe formy. Od 1973 roku prowadził przez siedemnaście lat Orkiestrę Rozrywkową PRiTV w Katowicach, występując z nią na licznych koncertach, festiwalach i dokonując niezliczonej ilości nagrań na potrzeby radiowego archiwum. Po rozwiązaniu Orkiestry w 1991 roku zrealizował kilka premierowych projektów (m. in. nagrany solo album „Milianalia”). Zaczęły się także ukazywać niepublikowane wcześniej materiały z jego bogatego archiwum. Oprócz muzyki jego pasją jest malarstwo – maluje głównie ikony, które prezentował na kilku wystawach.

PKP (Początek K… Początek)

Historia Orkiestry Rozrywkowej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach zaczęła się na dworcu PKP, kiedy wysiadłem z pociągu, a na moim peronie nie było powrotnego do Poznania, bo z pewnością bym do niego wsiadł i z Orkiestry byłyby nici. A tak, z ówczesnego dworca przemaszerowałem na pięćdziesiątkę wódki do Hotelu Katowice, a stamtąd na ul. Ligonia, gdzie za długim stołem przykrytym zielonym suknem siedziało wielu ważnych ludzi (w tym jeden towarzysz ze złotym zębem, który później strasznie się wygłupił, ale złoto zostało). Tam właśnie powstała Orkiestra – twór zrodzony z potrzeby rozrywki decydentów i mojej z Poznania emigracji zarobkowej do Katowic (w których – tak się porobiło – mieszkam do dziś).

Kompozycja

Komponowanie składu Orkiestry było procesem, który nie miał końca. Mało tego, że jedni – mimo dyplomu – grali beznadziejnie, a inni – bez wykształcenia – wręcz genialnie. Główny problem tej kompozycji był gdzie indziej – na morzach i oceanach. Bo muzycy dorabiali na statkach i na czas nieobecności załatwiali zastępstwo. Nie było mowy o wyłączności dla Orkiestry, bo z jednego rejsu przywozili sześć tysięcy dolarów, a to pieniądze, za które kupowali mieszkanie, samochód i największego Johnniego Walkera, przy którym snuli potem opowieści o falach mórz i biustów.

Sława

Kierownictwo muzyczne w Opolu, Zielonej Górze i Sopocie to był ówczesny szczyt (popularności), choć grało się wszystko i wszędzie, gdzie sobie decydenci życzyli. Godziłem się na to i zawsze stawiałem jeden cel: grać jak najlepiej. Nie, żeby za zły występ mieli kogoś wywalić, ale krzywa gęba dostojnika w pierwszym rzędzie oznaczała tyły w dostawach instrumentów. A ja chciałem mieć najlepsze instrumenty (amerykańskie) i najlepszą Orkiestrę.