DSC_7763.NEF

Na końcu świata, czyli w Krainie Długiej Białej Chmury

Na długo przed tym, jak w Nowej Zelandii pojawiła się Drużyna Pierścienia, Kraina Długiej Białej Chmury miała sławę jednego z najpiękniejszych miejsc świata. I choć turystyczny boom zaczął się razem z ekranizacją pierwszej części trylogii Tolkiena, to już „nasz” Franz Maurer najpierw wyszedł z więzienia „za dolary brata z Nowej Zelandii”, by w końcowej scenie poinformować przyjaciela, że jest tam – „tak jakby w raju”.

TEKST I ZDJĘCIA: Bartłomiej Wnuk

DSC_8766.NEF

Prawie jedną trzecią powierzchni Nowej Zelandii zajmują parki narodowe i inne obszary chronione. Flora i fauna wysp są na tyle endemiczne, że mieszkańcy strzegą ich, jakby były świadkami zdarzeń z Księgi Rodzaju, a nie jedynie scenografią do dwóch filmowych trylogii – „Władcy Pierścieni” i „Hobbita”. Kontrola bioorganiczna na granicy jest bardzo drobiazgowa i czasochłonna; a na wyspy nie wjadą ani świeże warzywa czy owoce, ani ubrudzony sprzęt do nurkowania, ani buty z drobinami ziemi na podeszwach (jeśli wieziemy ze sobą namiot, możemy być pewni, że straż graniczna rozłoży go na lotnisku i w razie podejrzeń zatrzyma na kwarantannę). Na tym jednak kończy się rygor wyspiarzy i zaczyna wszechobecny luz.

Kiwi – wolne ptaki

Kiwi bowiem, to nie tylko gapowaty ptak nielot – symbol Nowej Zelandii, ale i potoczne określenie Nowozelandczyków. Jeśli Polak ma samochód po to, by dojeżdżać do pracy, Norweg – by po pracy zapakować na dach swój kajak i popływać wzdłuż fiordu, to przeciętny Kiwi sprawia wrażenie, jakby samochód był mu potrzebny wyłącznie do holowania dużej, ciężkiej łodzi motorowej, na której spędza cały dzień ze swoją rodziną. Ludzie są serdeczni i otwarci do tego stopnia, że kiedy w autobusie dwóch Kiwi prowadzi zawziętą dyskusję, pozostali pasażerowie ochoczo włączają się do rozmowy, jeśli tylko zainteresuje ich jakiś wątek.

FullSizeRender

Jak tanio dolecieć

Ceny biletów lotniczych do Nowej Zelandii potrafią przyprawić o zawrót głowy. Kiedy wpiszemy w wyszukiwarkę hasło Katowice – Auckland – Katowice, otrzymamy propozycje przekraczające grubo ponad 20-25 tys. zł za osobę. Dlatego, podróżując na drugi koniec świata, warto zaplanować eskapadę przynajmniej pół roku wcześniej. Dzięki temu, nawet w środku sezonu dotrzemy do Krainy Długiej Białej Chmury i z powrotem za ok. 5 tys. zł; np. liniami Lufthansa i Air New Zealand z przesiadkami we Frankfurcie i Szanghaju lub Tokio (inne popularne trasy wiodą przez Dubaj lub – „w drugą stronę” – przez Los Angeles).

Aotearoa

Większość turystów wyobraża sobie krajobrazy Nowej Zelandii zgodnie ze schematem: plaże, skały, zielone pastwiska, góry w oddali i piękne słońce w górze. I… prawie wszystko się zgadza. W języku rdzennych mieszkańców wysp, Maorysów, Nowa Zelandia to Aotearoa, czyli „Kraina Długiej Białej Chmury”. Jednakże, o ile nie ma się pecha i śledzi prognozy pogody, można stąd przywieźć zdjęcia, które dorównują rajskiemu wyobrażeniu. Ze względu na silne promieniowanie UV (powietrze jest tu czystsze niż w innych rejonach świata) nietrudno z kolei spalić sobie skórę, więc oprócz aparatu warto mieć zawsze przy sobie (na sobie) krem z filtrem.

Śladami Drużyny Pierścienia

Rzesza odwiedzających Nową Zelandię to entuzjaści literatury J. R. R. Tolkiena i filmów Petera Jacksona. To typ turysty, którego zachwyca wszystko i wszędzie (nawet te plenery, które w głównej mierze powstały w komputerze i naprawdę trudno doszukać się związku konkretnych miejsc z poszczególnymi kadrami). Bez względu na stopień sentymentu do fantastyki, zdecydowanie warto odwiedzić dwa miejsca – Hobbiton Movie Set w miejscowości Matamata oraz filmowy Mordor, czyli Park Narodowy Tongariro. Spacer szlakiem Tongrariro Apline Crossing prowadzi wzdłuż spektakularnego wulkanu – Mt Ngauruhoe – czyli filmowej Góry Przeznaczenia i wiedzie do Emerald Lakes – turkusowych jezior zanurzonych w księżycowym krajobrazie spowitym oparami siarki. Hobbiton, jak sama nazwa wskazuje, jest sielankowym zakątkiem, w którym mieści się najsłynniejsza „nora” świata – Bag End, czyli dom Bilbo i Froda Bagginsów.

DSC_7730.NEF

Północ – południe

Wybierając się do Nowej Zelandii, trzeba uwzględnić w planie obie wyspy – północną i południową i koniecznie przynajmniej jedną przeprawę promową oszałamiającą Cieśniną Cooka (nie bez kozery przeprawa jest określana mianem najpiękniejszej na świecie). Jak podzielić czas pomiędzy wyspy – to już rzecz gustu. Dla miłośników niesamowitych plaż oazą szczęścia będzie północ – Northland, dla wielbicieli gór i spotkań z dziką przyrodą (m.in. z pingwinami, papugami, lwami morskimi i fokami) – południe. Zarówno północ, jak i południe ucieszą miłośników wina – w regionie Martinborough na północy, Waipara i Otago na południu znajdują się najważniejsze winnice produkujące nowozelandzką odmianę pinot noir. Ważne, by cała podróż nie trwała krócej niż trzy tygodnie, bo pewnie nie często przyjdzie nam odwiedzać miejsce odległe o prawie 18 tys. km od Polski.

 

Koniecznie trzeba zobaczyć

Przylądek Reinga – mistyczne miejsce, gdzie łączą się wody Pacyfiku i Morza Tasmana, a według Maorysów dusze przodków odchodzą w zaświaty.

Bay of Islands – zatoka z najcieplejszą wodą w całej Nowej Zelandii (można tu popływać z dzikimi delfinami butlonosymi).

Punakaiki – skały naleśnikowe o niesamowitych formach, których etiologia do dziś nie znalazła przekonującego wytłumaczenia wśród geologów.

Auckland – największe miasto Nowej Zelandii.

Cathedral Cove – jedna z najpiękniejszych plaż świata okolona łukiem z piaskowca.

Hobbiton Movie Set – miejsce, gdzie Peter Jackson ulokował Hobbiton.

Waitomo Caves – jasknie, w których w kompletnej ciemności można obserwować sklepienie usiane świetlikami.

Rotorua – region pełen atrakcji geotermalnych: gorących źródeł, bulgoczących basenów błotnych, gejzerów – w tym Pohutu, który wybucha na wysokość nawet 30 metrów! To także jeden z ważniejszych ośrodków kultury maoryskiej.

Tongariro Alpine Crossing – spacer po terenie wulkanicznym wzdłuż filmowej Góry Przeznaczenia i turkusowych jezior Emerald Lakes.

Hot Water Beach – plaża, na której gorące źródła mieszają się z wodą oceanu. Wellington – stolica Nowej Zelandii, w której warto zobaczyć narodowe muzeum (The Papa) i z której można przeprawić się Cieśniną Cooka na południową wyspę.

Christchurch – „miasto pomarańczowych ludzi”, które po trzęsieniu ziemi w 2011 roku wciąż powstaje z ruin.

Park Narodowy Abela Tasmana – dziesiątki kilometrów tras biegnących wzdłuż wybrzeża o złotym piasku.

Milford Sound – najpiękniejszy fiord w Nowej Zelandii, ze względu na kontakt z dziką przyrodą –szczególnie ciekawy z perspektywy kajaka.

Fox Glacier, Franz Joseph Glacier – przepiękne lodowce.