mz 2

KATOWICKI ARCHIKOSMOS

Katowice i David Bowie. Co mają wspólnego? Na pozór niewiele. Ale… Kiedy brytyjski wirtuoz nosił kosmiczne ubrania i komponował swoje najbardziej chwytliwe, kosmiczne songi, w stolicy Górnego Śląska działa się inna historia. Również kosmiczna, ale mocno powiązana z architekturą i projektowaniem. Właśnie o niej jest nasz film.

Marcin Zasada Dziennikarz i publicysta Dziennika Zachodniego. Interesuje się polityką, muzyką i architekturą. Jest pomysłodawcą i autorem cyklu „Śląsk, którego nie było”. Ukazał w nim historie projektów architektonicznych, które nigdy nie zostały zrealizowane. Wspólnie z Marcinem Nowakiem stworzył film „Archikosmos”, którego premiera odbyła 16 marca w Kinie Kosmos.

Śląska architektura – podobnie, jak muzyka Davida Bowiego – jest moją wielką pasją. Zadaję sobie banalne na pierwszy rzut oka pytania, a potem okazuje się, że one wcale nie są takie bezzasadne. Najważniejsze z nich wynikało ze zdziwienia, że przez lata nikt w Katowicach nie zastanawiał się, dlaczego właściwie najsłynniejszy budynek w mieście wygląda jak pojazd kosmiczny. Właśnie dywagacja na temat sylwetki Spodka doprowadziła mnie do szeregu przemyśleń i stała się jedną z głównych inspiracji do stworzenia „Archikosmosu”.

Śląsk, lata 50. Z kominów bucha dym, setki tysięcy górników i hutników uwijają się w ukropie, trybiki gospodarki centralnie planowanej rozkręcają się na dobre. Naprawdę trudno podejrzewać Katowice o pozaziemskie ciągoty do nabierającego na sile kosmicznego starcia między Wujem Samem a Wielkim Bratem. A jednak to właśnie tu, w parku kultury, powstaje największe i pierwsze w Polsce planetarium, tu projektują Spodek, unikat na skale światową, tu wznoszą kosmiczne kopuły w Ośrodku Postępu Technicznego, a ludzie wprowadzają się do Gwiazd i Kukurydz, a potem chodzą na filmy do Kina Kosmos, które ma na wyposażeniu lampy w kształcie sputników i mozaikę z panem Twardowskim.

Nie mam wątpliwości, że śląska architektura lat 50., 60. i 70. to absolutny kosmos. Dosłownie i w przenośni. Nasz film to hołd dla jej twórców. Poza unikalnymi archiwami i świetnymi zdjęciami współczesnymi, sporo mają w nim do powiedzenia właśnie fenomenalni architekci: śp. Jerzy Gottfried, Aleksander Franta czy Jurand Jarecki. W „Archikosmosie” pojawiają się też eksperci od podboju kosmosu jak Mirosław Hermaszewski, pierwszy Polak na orbicie czy Lech Motyka, dyrektor Planetarium Śląskiego, a także ludzie architektury naszych czasów, jak np. arch. Robert Konieczny czy dr Ryszard Nakonieczny z Politechniki Śląskiej.

Zainteresowanie „Archikosmosem” przerosło nasze oczekiwania. Wiosną planujemy kilka pokazów na Śląsku. Prawdopodobnie będziemy go wyświetlać również w innych częściach Polski. Jestem przekonany, że to film dla każdego odbiorcy, a na ukazaniu historii tej kosmicznej architektury Katowice bardzo skorzystają.