Katowice życia codziennego

Era dużych inwestycji w centrum nadała stolicy Górnego Śląska szlachetniejszych rysów. – Teraz czas pomyśleć o Katowicach życia codziennego – mówi w wywiadzie dla magazynu „PLACE” Marcin Krupa, prezydent miasta, które obchodzi w tym roku 150. urodziny.

ROZMAWIA: Bartłomiej Wnuk
ZDJĘCIE: Maciej Jarzębiński

Marcin Krupa (38 lat)­ zastąpił na stanowisku prezydenta Katowic Piotra Uszoka, który rządził miastem przez ostatnie 16 lat. W drugiej turze wyborów Krupa pokonał Andrzeja Sośnierza, zdobywając najlepszy wynik w kraju, biorąc pod uwagę największe miasta. Poparło go 71,3 proc. wyborców. Z wykształcenia inżynier transportu, był również adiunktem na Politechnice Śląskiej. W samorządzie od ośmiu lat, najpierw jako radny Forum Samorządowego i Piotra Uszoka, a następnie wiceprezydent. W czasie kampanii wyborczej przedstawił 10-punktową umowę z mieszkańcami, z której obiecał się wywiązać. Chce postawić przede wszystkim na rozwój dzielnic i na dialog z mieszkańcami. Mąż Joanny, tata Martyny i Błażeja. Prywatnie fan motoryzacji i muzyki, jeździ na motocyklu Suzuki Bandit i gra na klawiszach oraz na harmonijce ustnej.

Bartłomiej Wnuk: Jak wynika z danych demografów, Katowice są drugim najmocniej wyludniającym się dużym miastem w Polsce. Ma pan pomysł, jak zatrzymać ten proces?
Marcin Krupa: Problem oczywiście zauważamy, dotyczy on zresztą całej Polski. Przyczyniają się do tego m.in. emigracja, ale też zmiana stylu życia – młodzi nie chcą dzieci; nie myślą o przyszłości, koncentrując się na karierze i przyjemnościach życia bez zobowiązań. Warto pamiętać, że sytuacja Katowic jest szczególna, jako centrum aglomeracji. Mieszka u nas kilkadziesiąt tysięcy studentów, którzy nie są uwzględniani w statystykach. Nie wpadamy w panikę i gruntownie analizujemy, co można zrobić i jakie to przyniesie efekty – bo kwestia polityki prorodzinnej to działania prowadzone latami, a nie doraźne działania ad hoc.

Taką diagnozę może postawić każdy socjolog. Pan jako prezydent miasta ma dodatkowo cały wachlarz narzędzi, które mogą wpłynąć na sposób myślenia młodych.
Oczywiście, naszym zadaniem jest stworzyć takie warunki młodym ludziom, aby pomyśleli: „mamy pracę w stabilnej firmie, gwarancję, że każde dziecko ma zapewnioną opiekę w żłobku, czy przedszkolu, a po sąsiedzku szkołę podstawową i dobre perspektywy edukacyjne na dalszą przyszłość, więc czemu nie mielibyśmy mieć dzieci”. Ku temu zmierzamy, zresztą zgodnie z umową, którą przed wyborami zawarłem z mieszkańcami Katowic. Dodatkowo, ciągle podnosimy jakość życia w Katowicach, co wpływa na przyciąganie do nas ludzi z różnych części kraju.

W umowie jest też mowa m.in. o budowie trzech krytych basenów i preferencjach dla rodzin 3+. Zobowiązał się pan również do budowy co najmniej stu mieszkań na wynajem rocznie.
Planujemy do 2018 r. otworzyć trzy baseny z małymi strefami spa. Podjąłem już szybkie działania w tej sprawie. Zabezpieczyliśmy na tę inwestycję środki, mamy zidentyfikowane trzy lokalizacje w różnych częściach miasta. Chcemy, by baseny te były miejscem aktywnego wypoczynku – także dla rodzin 3+. Planuję wprowadzić pakiet udogodnień dla rodzin 3+. O szczegółach wkrótce będę informował. Z kolei budowa mieszkań na wynajem to nasz pomysł na zróżnicowanie rynku mieszkaniowego w Katowicach. Co ciekawe, to formuła, o której myślimy zarówno w kontekście młodych rodzin, jak i katowickich seniorów, spośród których wielu mieszka dziś w ścisłym centrum i należy do tzw. „niewolników czwartego piętra”. Powód jest prosty – deweloperzy budują i chcą jak najszybciej uzyskać zwrot z inwestycji, więc zwykle nie decydują się na wynajem mieszkań. Miasto musi patrzeć inaczej, komunalnie – budujemy ze wspólnej kasy (z podatków), by potem wynająć mieszkania na możliwie najkorzystniejszych dla mieszkańców warunkach.

Czy już w tym roku powstanie pierwsze sto mieszkań na wynajem?
Najważniejsze, by uruchomić mechanizm, przy czym warto zaznaczyć, że z utworzonych lokali w perspektywie czasu skorzysta większa liczba mieszkańców, bo mieszkanie czynszowe jest z założenia przejściowe. Filozofia jest taka: kiedy zaczynam żyć samodzielnie wystarcza mi powierzchnia 40-50 metrów, świadomość, że mam własny kąt, że jestem go w stanie utrzymać i że nikt mnie z niego nie wyrzuci. W miarę upływu lat, zarabiam coraz więcej, moja rodzina się powiększa i szukam czegoś większego, o wyższym standardzie, a dotychczasowe mieszkanie zwalniam kolejnej młodej rodzinie lub seniorom, którzy opuścili duże mieszkanie w śródmieściu.

Zatrzymajmy się na chwilę w śródmieściu. Pańskim zdaniem ścisłe centrum powinno pełnić wyłącznie usługową rolę czy chętnie widziałby pan w nim rodziny z dziećmi?
Jeśli w centrum są młodzi ludzie i rodziny z dziećmi, to takie centrum żyje i oczywiście wszyscy w Urzędzie Miasta chcemy Katowic, które tętnią życiem. W związku z tym, bardzo zależy nam na odtworzeniu tkanki typowych mieszczan, która została głęboko zaburzona przez politykę mieszkaniową PRL, kiedy dosiedlano lokatorów i dzielono duże mieszkania na mniejsze, często niefunkcjonalne, części.

Kim są „typowi mieszczanie”?
To ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę z wad i zalet mieszkania w śródmieściu, których stać na utrzymanie dużych mieszkań i którzy często wychodzą z nich „w miasto”.

Znam kilka osób niepełnosprawnych, które spełniają wszystkie te kryteria oprócz jednego – nie wychodzą, a wyjeżdżają w miasto (na wózku inwalidzkim). Polskie miasta mają problem z dostosowaniem się do potrzeb niepełnosprawnych i trudno nadrobić ogromne zaszłości, ale czy dziś (i w jakim wymiarze), planując nowe inwestycje i myśląc o komforcie życia mieszkańców, Katowice pamiętają o osobach niepełnosprawnych?
Problemy ludzi niepełnosprawnych są dla mnie bardzo ważne – chcę, by Katowice były przyjaznym miastem dla wszystkich mieszkańców.   Takie działania na rzecz zwiększenia dostępności infrastruktury i budynków dla osób niepełnosprawnych, są zapisane w miejskich programach realizowanych od lat. Likwidujemy bariery architektoniczne i dostosowujemy miejskie obiekty do obowiązujących norm w tym zakresie. Pełnomocnik prezydenta ds. osób niepełnosprawnych współpracuje na bieżąco z Miejskim Zarządem Ulic i Mostów oraz wydziałami inwestycji i rozwoju miasta. W informatorze „Katowice bez barier” jest katalog instytucji, które spełniają podstawowe wymagania stawiane „przyjaznym” obiektom, gastronomicznym, kulturalnym, handlowym czy instytucjom. Ułatwia on osobom niepełnosprawnym swobodne poruszanie się po mieście (www.katowice.bezbarier.info– przyp. red.) i na bieżąco można ten katalog uzupełniać.

Miasto obchodzi w tym roku piękny jubileusz – 150. urodziny. Ale wraz z Katowicami zestarzeli się ich mieszkańcy. Czy widzi pan wśród typowych mieszczan seniorów?
Tak, dopóki są samodzielni. W starym budownictwie nie ma wind, a bez możliwości swobodnego poruszania się po schodach nie ma mowy o godnym życiu. Cieszę się, że deweloperzy powoli zaczynają dostrzegać rynek w tej sferze i dają seniorom wybór.

A miasto?
Miasto nie musi wszystkiego realizować samodzielnie. Czasami wystarczy, że stworzy odpowiednie warunki.

Skoro o warunkach mowa: na liczne preferencje mogą już dziś liczyć w Katowicach rodziny z dziećmi. A co z seniorami? Skoro miasto koncentruje się na komforcie życia katowiczan, to co zaproponuje seniorom w ramach tzw. projektów „miękkich”?
Od kwietnia 2014 roku rozwijamy program Aktywny Senior, który wiąże się ze zniżkami dla seniorów. Oprócz instytucji miejskich, zniżki oferują partnerzy prywatni, których w tej chwili mamy już 85. Wydaliśmy ponad 3300 kart Aktywnego Seniora i codziennie są kolejne zapytania, bo informacja o programie rozchodzi się też za pośrednictwem naszych wolontariuszy. To forma integracji i aktywizacji osób starszych, które często ze względów finansowych, są wyłączone z udziału w życiu społecznym, z wydarzeń kulturalnych czy sportowych,  ale też zachęta, żeby znaleźć czas i pretekst do wyjścia z domu: do teatru, domu kultury, restauracji czy fryzjera (więcej na: www.aktywni-seniorzy.info – przyp. red.). W Katowicach działa pięć klubów seniora, ale mocno liczymy też na współpracę z organizacjami pozarządowymi w tym zakresie. Zawieramy właśnie umowy z NGO’sami, które będą prowadziły działania sportowe czy edukacyjne dla seniorów. Realizujemy projekty związane z promocją i profilaktyką zdrowia, jak badania i porady specjalistów, akcje szczepień. Od listopada w Katowicach mamy też Radę Seniorów i liczymy na to, że będzie się z nami dzieliła swoją wiedzą i doświadczeniem.

Jak pan słusznie zauważył – nie każdy jest gotów zamieszkać w ścisłym centrum; przejdźmy więc do dzielnic. Te na południu są szczególnie upośledzone pod względem komunikacyjnym i narzekania w tej sferze słyszał często pański poprzednik – Piotr Uszok. Pan zaczął urzędowanie od dwóch mocnych akcentów – zielonego światła dla tramwaju do Piotrowic i drogi w Kostuchnie łączącej ul. Bażantów i Szarych Szeregów. Wydawało się, że południe odetchnie, a tymczasem w pierwszym przypadku rozgorzała dyskusja o przebiegu linii tramwajowej, a w drugim okazało się, że znaleźli się przeciwnicy budowy drogi przez las.
Zawsze byłem i będę otwarty na rozmowę z mieszkańcami i słucham argumentów dwóch stron. W opisywanym miejscu ingerencja w przyrodę jest znikoma, a poprowadzenie drogi innym śladem jest niemożliwe bez ingerowania w czyjąś własność. A byłoby to szczególnie problematyczne, bo w tej części Ochojca i Piotrowic stoją głównie domy wielopokoleniowe i nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś miałby się zgodzić na wyburzenie domu wybudowanego jeszcze przez dziadka. Południu potrzeba oddechu – rozwijania sieci komunikacyjnych w taki sposób, by do minimum zniwelować uszczerbek w tkance społecznej oraz w przyrodzie i zgodnie z tą filozofią została zaprojektowana droga łącząca ulice Bażantów i Szarych Szeregów. To samo tyczy się proponowanego przebiegu Katowickiego Szybkiego Tramwaju, który w założeniu ma zapewnić możliwie szybkie (a więc pozbawione barier) połączenie Brynowa z Piotrowicami.

Dając zielone światło tramwajowi, narzucił pan sobie rygor czasowy, obiecując, że połączenie zostanie uruchomione najdalej w 2019 roku. Miasto jest gotowe na rozpoczęcie inwestycji?
Ja nigdy nie twierdziłem, że linię tramwajową wybuduje miasto, obiecywałem jedynie, że doprowadzę do budowy. Sens w powstaniu i przebiegu linii widzą Tramwaje Śląskie, które przeprowadzą inwestycję.

Nie boi się pan ręczyć za spółkę, która nie jest w stu procentach zależna od miasta?
Nie, bo to publiczna spółka, której współudziałowcem jest miasto Katowice. Jesteśmy zdeterminowani i osiągnęliśmy już porozumienie z innymi gminami. Co więcej, jest możliwość dofinansowania tej inwestycji ze środków Unii Europejskiej w ok. 64 proc. Żeby jednak była jasność: deklaracja czasowa i warunki finansowe dotyczą wyłącznie zaproponowanych przebiegów, które są przebiegami przemyślanymi.

Najbardziej prawdopodobny biegnie śladem, który kilka lat temu został zaproponowany pod budowę drogi, a nawet spotkał się z akceptacją przyrodników. Co pan na to, aby w przyszłości wzdłuż torów tramwajowych powstała także i droga?
Najważniejsze jest to, aby wynegocjować ślad. Wtedy będziemy mogli o tym rozmawiać.