temp1

Godzina z templariuszem

Przed tym spotkaniem przypominałem sobie, co wiem o templariuszach. To był miszmasz, połączenie historii z liceum, filmów kostiumowych, poszukiwania skarbu przez Pana Samochodzika i kompletnego odjazdu – utworu „Niewidzialny Templariusz” z repertuaru The Syntetica, guru alternatywy. Zadanie przed Krzysztofem Kurzeją, wielkim przeorem Templariuszy w Polsce nie było łatwe. Chociażby dlatego, że wyobraziłem go sobie, jako dryblasa, który ubiera zbroję i wali mieczem w co tylko popadnie. Kurzeja miał 60 minut na wyprowadzenie mnie z błędu. Wystarczyło.


TEKST : Łukasz Respondek
ZDJĘCIĄ: Archiwum Templariuszy OMCTH

Templariusze noszą białe płaszcze z czerwonym krzyżem oraz krzyże rycerskie na szarfie. Mogą je zakładać tylko kilka razy w roku, na konkretne okazje.

Dom przy ulicy Podlaskiej, Katowice. W dwóch średniej wielkości pomieszczeniach swoją siedzibę ma wielki przeorat. Pierwsze to tzw. sala kapitulna ze sporych rozmiarów stołem. Siadamy w drugim. Pełno w nim chorągwi z czerwonym krzyżem, książek historycznych. W gablocie można podziwiać historyczne krzyże, które od wieków służą templariuszom. Są miecze: ceremonialny i wielki, repliki używanych przez rycerzy zakonnych mieczy normandzkich. Na ścianach wiszą obrazy błogosławionych i świętych, których relikwie są w posiadaniu przeoratu m.in. Jana Pawła II, siostry Faustyny, księdza Jerzego Popiełuszki, Świerada i Benedykta.

temp2

9:07
Przeor wskazuje jedną z chorągwi i napis „ordo”. W Polsce znaczy order lub zakon. – I my de facto jesteśmy „ordo” – uśmiecha się Kurzeja i prosi, żeby w oficjalnym nazewnictwie używać łaciny – Templariusze OMCTH. W kraju funkcjonuje ona od zeszłego roku, gdy członkowie polskiej wspólnoty zostali przyjęci do Międzynarodowej Federacji Ordo Militiae Christi Templi Hierosolymitani, czyli bezpośrednio pod skrzydła duchowego protektoratu Wielce Błogosławionego Patriarchy Antiocheńskiego dla katolików obrządku melchickiego Grzegorza III. Federacja kontynuuje idee średniowiecznego zakonu templariuszy. – W ogóle nie zajmujemy się rekonstrukcją historyczną – rozwiewa moje wyobrażenia Kurzeja. – Interesuje nas działalność charytatywna i naukowo-historyczna.

9:16
O historii średniowiecznych templariuszy nie rozmawiamy. Pamiętałem z podręcznika: zakon działał od XII do XIV wieku, stworzył nowoczesny system bankowości, do jego kasacji doprowadził największy jego dłużnik – król Francji Filip IV Piękny. Kurzeja mówi o tym, czego nie wiedziałem. Templariusze przetrwali w Portugalii. W XVIII wieku pojawili się we Francji, jako zakon dworski. W 1853 roku Napoleon III uznał ich za suwerenny zakon rycerski. – Trudno mówić o ciągłej tradycji historycznej, natomiast organizacje templariuszowskie działały niemal przez cały czas za zgodą monarchów – tłumaczy Kurzeja. Wspomina też o bardzo istotnej dacie dla współczesnego funkcjonowania zakonu – w 1990 roku Pierwszym Protektorem Duchowym Templariuszy został patriarcha Maximos V. – Od tego momentu datuje się powrót templariuszy na łono kościoła katolickiego – podkreśla.

9:23
Kurzeja: – Już jako chłopiec zacząłem szukać informacji o templariuszach. Z czasem okazało się, że te rzeczy, które dobrze się czyta, z historią niewiele mają wspólnego – zaznacza. – Dopiero w prawdziwych źródłach zakon jest ukazany, jako zacna organizacja rycerska – dodaje. Lata miały na poszukiwaniach i podróżach. Kurzeja nawiązał kontakt z zakonnymi organizacjami z Austrii i Niemiec, aż w 2004 roku w bazylice w Mönchengladbach został przyjęty do templariuszy. Od tego momentu tworzył struktury w Polsce. Obecnie Wielki Przeorat Polski to 33 osoby, cała międzynarodowa federacja liczy natomiast ok. 250 członków. Templariusze noszą białe płaszcze z czerwonym krzyżem oraz krzyże rycerskie na szarfie. Można je zakładać tylko kilka razy w roku, na konkretne okazje.

9:31
Dopijam kawę i myślę sobie, że liczba rycerzy zakonnych nie powala – nomen omen – na kolana. Przeor szybko tłumaczy dlaczego. Podstawowe kryteria przyjęcia wydają się łatwe do spełnienia: wystarczy być katolikiem i przedstawić zaświadczenie proboszcza swojej parafii, że na jej terenie nie sieje się zgorszenia. Procedura i selekcja są jednak bardzo restrykcyjne. Trzeba wypełnić formularz oraz przedstawić zaświadczenie o niekaralności, zdjęcie, życiorys, list motywacyjny. Ten ostatni – co ciekawe – musi być napisany własnoręcznie. W mojej głowie zapala się lampka. Uświadamiam sobie, że nigdy nie będę templariuszem. Po pierwsze, wyznanie – jestem luteraninem. Po drugie: nikt nie rozszyfrowałby mojego „podania”. – Nie przyjmujemy każdego – Kurzeja ostatecznie sprowadza mnie na ziemię. – Chętnych nie brakuje. Ale albo nie spełniają kryteriów, albo wyczuwamy, że chcą do nas wstąpić, żeby np. zabłysnąć w swoim środowisku lub mają o nas błędne wyobrażenie – dodaje.

temp3

9:48
Najważniejsza część rozmowy. O działalności charytatywnej. To ona najbardziej pochłania braci świeckich. Kurzeja mówi o codziennej harówie. – Tu coś załatwić, tam wysłać, gdzieś dzwonią, że ktoś coś potrzebuje – wylicza. W kraju zakon wspiera dziewiętnaście ośrodków: domów dla obłożnie i nieuleczalnie chorych, sierocińców, ośrodków dla matek samotnie wychowujących dzieci. Zakon prowadzi fundację, na rzecz której darczyńcy mogą przekazać pieniądze. Wsparcie świadczone jest głównie w formie rzeczowej. –Samotnym matkom pomagamy wyjść na prostą. Kupujemy pieluchy, leki i odżywki dla maluchów, także sprzęt dla inwalidów. Prowadzimy zbiórki ubrań – mówi Kurzeja. Opowiada historię pogorzelców, którym templariusze pomagali na nowo się urządzić. Na szczeblu centralnym zakon opiekuje się szpitalami w Nablusie i w Betlejem. Każdy członek odprowadza na ten cel konkretną kwotę pieniędzy.

9:59
Polscy templariusze zajmują się działalnością naukową – szukają źródeł i publikacji o swojej historii. Propagują też miejsca, które są pamiątkami po zakonie. Odkłamują historię.– Chodzi głównie o XIX-wieczny wymysł, jakoby templariusze byli masonami. Na każdym kroku prostujemy tę oczywistą bzdurę – po raz pierwszy przeor reaguje emocjonalnie. Szybko się uspokaja. Wyjaśnia, że templariusze spotykają się kilka razy w roku na konwentach senioralnych, goszczą też w kościołach, udzielając się w liturgii. Na zakończenie pytam o ideały, które przyciągają do zakonu. – Zaczyna się od fascynacji historią, od poszukiwania. Najistotniejsze, ze organizujemy swoje życie wokół kościoła, ale jesteśmy wspólnotą otwartą – uważa. – Decyduje też chęć pomagania oraz bycia w kościele gdzieś pomiędzy zakonnikami i duchownymi, a świeckimi – kończy. A ja się zastanawiam, czy templariusze nie zrobiliby wyjątku w jednym przypadku. Nawet list motywacyjny postarałbym się napisać czytelnie.

temp4

1 pytanie do… profesora Marka Szczepańskiego, socjologa z Uniwersytetu Śląskiego

Aby robić dobre rzeczy trzeba nosić płaszcz z czerwonym krzyżem?
Nie trzeba oczywiście odwoływać się do symboliki, ale osobom, które to robią, pokazywanie przynależności na pewno pomaga. Unaocznia ich inność, wspólnotowość. Warto też pamiętać, że Polska jest krajem na dorobku, który ma dobre i piękne tradycje zakonne. Ta wielowiekowa tożsamość różnych odłamów templariuszy jest niezwykle ciekawa. Bardzo dobrze, że jest kultywowana. Poza tym, w naszym kraju potrzeba niesienia pomocy jest ogromna. Wystarczy przytoczyć kilka liczb: 1,1 miliona matek samotnie wychowujących dzieci, 100 tysięcy ojców w podobnej sytuacji, z czego aż 10 tysięcy na Śląsku. Przed templariuszami jest jeszcze szmat roboty.