IMG_38152

Co z tą sztuką

Na początku XXI wieku, podobnie jak sto lat wcześniej, wróciliśmy do utopijnych idei widzenia sztuki, jako czegoś w czym żyjemy. Sztuka przestała być wyłącznie przestrzenią umowy, którą zawieramy, wchodząc do galerii. Dzięki street artowi, działaniom społecznym realizowanym poprzez sztukę i scenografii rozumianej jako zagospodarowywanie przestrzeni publicznej, stała się tym, w czym żyjemy na co dzień. Ale czy to znaczy, że galerie stały się zbędne?

Dr hab. Grzegorz Hańderek

Jeden z czołowych polskich grafików. Profesor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach (pełni także funkcję prorektora ds. kształcenia i studentów uczelni). Wielokrotnie nagradzany w kraju i za granicą.

Absolwenci Akademii Sztuk Pięknych nie są już tylko dostarczycielami zbiorów do muzeów. Oczywiście sztuka pojęta tradycyjnie: grafika, malarstwo, rzeźba – koniec końców ląduje w muzeach i prywatnych kolekcjach, ale coraz silniej zaznacza się działalność artystyczna, której rezultatem nie jest postać materialna.

Przykład. Parę lat temu jedna z naszych pracowniczek naukowych realizowała działania społeczne poprzez sztukę. Pracowała z więźniarkami z Lublińca, a następnie pokazała ich prace. Materiałem rzeźbiarskim był więc w tym przypadku człowiek. Ale czy to wszystko oznacza, że nie potrzebujemy już galerii?

Imponująca nowa siedziba NOSPR sprawiła, że wielu ludzi zaczęło odczuwać potrzebę obcowania z muzyką klasyczną. Dlaczego podobnego zrywu nie wywołało nowe Muzeum Śląskie? Odpowiedzi warto poszukać kilkaset kilometrów stąd, w Berlinie, gdzie działa mnóstwo bardzo sprofilowanych galerii, które funkcjonują w twórczym sporze merytorycznym.

Właśnie w stymulowaniu różnorodności widzę perspektywę rozwoju zainteresowania sztuką. Pierwszą jaskółką w regionie jest bytomska Kronika, która funkcjonuje z powodzeniem od lat. To typ galerii z bardzo sprecyzowanym programem – jest przez to niezwykle kontrowersyjna, prowokująca otoczenie do dyskusji. Niestety Kronika jest jedna, a patrząc na potencjał regionu, takie galerie powinny być w każdym mieście; z kolei w samych Katowicach powinno działać przynajmniej dziesięć takich instytucji. Bez tego nie wzbudzimy w ludziach zainteresowania sztuką, kupowaniem obrazów i tworzeniem kolekcji.