lato2016namibia3

Bogactwa Namibii

Każdy z nas ma w sercu jakieś wyjątkowe miejsce, jakiś zakątek świata, do którego chce wracać. Moje miejsce na ziemi to Afryka. Wyjątkowy świat – kontynent pełen zapachów i słońca, ciekawych ludzi i miejsc, które opalizują. Obok dojrzałej cywilizacji, prawdziwa dzikość, obok natury – różnorodna kultura. Zapraszam Państwa do ukochanej Afryki, zapraszam Państwa na południe kontynentu – do Namibii

TEKST I ZDJĘCIA: Andrzej Strzempek

Wydmy stanowią cel podroży każdego odwiedzającego Namibię. Obszar parku Namib Naukluft przyciąga majestatycznymi, pełnymi słońca piaskami, gdzie w miejscu wyschniętych jezior majaczą czarne spalone słońcem kikuty obumarłych drzew. Nazwa tego miejsca jest tajemnicza i niepokojąca. Namib Naukluft to w wolnym tłumaczeniu „bagno bez wyjścia” lub „miejsce, gdzie nie ma nic”. Jeśli ktoś szuka bezkresnych przestrzeni i poczucia wolności, to tu właśnie znajdzie je na pewno.

SONY DSC
SONY DSC

Wschód słońca na skalnym moście

Kilometrami przez świat słońca, drogami kategorii D można dotrzeć w rejony Spitzkoppe. „Szpiczasta góra” to pasmo niewysokich, niezalesionych, granitowych szczytów. Można tu odnaleźć wiele znaków osiedleńczych Buszmenów. Niesamowite formacje skalne przywodzą na myśl sylwetki zwierząt lub inżynierskie budowle. Bodaj najbardziej wyrazistą pośród tych formacji, jest „most skalny”. Niezwykłym, odżywczym dla duszy przeżyciem jest podziwianie stąd wschodu słońca i zanurzenie się o brzasku w cudowności tego miejsca.

Noc pod gwiazdami na Konigstein

Aby wspiąć się na najwyższy szczyt Namibii, trzeba najpierw udać się do miasta Ulis. Stamtąd już tylko dwa-trzy dni wspinaczki na Konigstein w paśmie Brandberg. Pokonywanie szlaku w upałach nie jest łatwe, ale największą nagrodą jest wspaniały nocleg tuż przed atakiem na szczyt. Noc pod gołym niebem – w „miliongwiazdkowym hotelu” z widokiem na księżyc i noc może wynagrodzić nawet całodniową wspinaczkę.

lato2016namibia4

W odwiedzinach u Himba

Opuwo. Inne miejsce, inny świat, inna Namibia – to nie wydmy, nie góry, to miejsce, skąd można dotrzeć do plemion Himba. To ludzie, którzy za nic mają gonitwę cywilizacji, dla których tylko rodzina, plemię, wspólnota są dobrem najwyższym. Tylko z przewodnikiem, turyści zaopatrzeni w prezenty: mąkę, ryż, tytoń są w stanie dotrzeć do oddalonej o kilka godzin wioski plemienia Himba. Ludzie w osadzie, w której mieszkają trzy rodziny, przybyszów witają obojętnie – tu każdy ma swoją pracę. Kobiety pracują przy kuchni, dzieci biegają ze swoimi prostymi i prymitywnymi zabawkami, młodzież, siedząc przed chałupami, rozmawia. Przed jednym z domów siedzi seniorka – babcia ze swoją córką i wnuczką, w innym miejscu kobiety przyrządzają tłuszcz do nacierania ciała i włosów, jeszcze gdzie indziej ktoś przyrządza strawę. Przybyszom pozostaje tylko nieśmiałe przypatrywanie się temu jakże odmiennemu życiu. Każde zbliżenie, podejście jest jak wtargnięcie w intymność, jak zagrabienie prywatności.

lato2016namibia1